Słomiane męskie życie

Rzeczywiście, Enzo, długo jakoś nie pisałem na blogu!
.
Ehh, tak jakoś zleciało...
.
A w ostatnich dniach to wręcz nie miałem dostępu do netu, bo Mamusia wyjechała z domu na kilka dni i zabrała ze sobą notebooka. A ja, niestety nie umiem pisać na tym dużym komputerze przy którym siedzą dzieci. Nawet nie wiem jak się go włącza ...
.

No więc kilka dni temu Mamusia zabrała Martusię i gdzieś razem pojechały. Pusto trochę było w domu, ja jednak wolę kiedy rodzinka jest w komplecie. Życie w gronie męskim owszem ma swoje uroki: nikt nie tarmosi mnie ręcznikiem kiedy wracamy z deszczowego spaceru, nikt nie narzeka na ślady ubłoconych łap na podłodze, nie zbiera ciągle naszych kudłów z podłogi i nie szturcha mnie odkurzaczem akurat kiedy w najlepsze sobie drzemię na środku przedpokoju. W ogóle słomiane męskie życie jest super!
.
.
No ale z drugiej strony, nikt się też nie przejmuje tym że nie przepadam za suchą karmą.
.
Mamusia zawsze mi coś dorzuci do smaku, aż przyjemnie sobie pochrupać i nawet michę wylizać.
.
Tatuś niestety uważa że powinienem jest same te suche chrupki. Dobre sobie, niech kiedyś sam spróbuje! Nie są zupełnie niesmaczne, ale nie przepadam za nimi.
.
No i nie zjadam dużo.
.
Przynajmniej pierwszego dnia.
.
Tatuś uważa że jak zgłodnieję to zjem do końca...
.
Na drugi dzień rzeczywiście jestem już trochę bardziej głodny, więc zjadłem trochę więcej.
.
Na trzeci dzień te chrupki wydały mi się trochę smaczniejsze, więc zjadłem prawie wszystko.
.
Czwartego dnia na szczęście przyjechała Mamusia ...
.
Ehh, naprawdę fajnie kiedy wszyscy są w domu!
.
.
I znowu weekendowy spacer po łąkach. Życie jest piękne!!!
.
.











Psie weekendy.

.
Dobrze wiem co to weekend :)
.
Weekendowe poranki są zupełnie inne od codziennych.
.
Na co dzień Mamusia wstaje pierwsza, schodzi na dół, krząta się tam cichutko, wiem wtedy że w ogóle nie warto się ruszać z miejsca. Śpię dalej i czekam na to aż Tatuś wstanie i wyprowadzi nas na siusiu. I wiem że zaraz sobie pójdą a przed nami długie czekanie na ich powrót.
.
Ale kiedy rano długo się nie ruszają z łóżka, to już wiem że nadszedł weekend!

.
Przychodzę wtedy do Mamusi, kładę łeb tuż koło jej twarzy i mówię nieśmiało: no, może już byście się ruszyli?
.
Mamusia ma na to swoje sposoby, nakrywa się na przykład cała kołdrą, albo odwraca na drugi bok, wtedy idę do Tatusia i próbuję się z nim dogadać. Czasem niestety muszę uzbroić się w cierpliwość i trochę jeszcze poczekać. Ale i tak jestem szczęśliwy, bo wiem że właśnie zaczął się weekend i będziemy cały dzień razem.

.
A kiedy już rodzinka wstanie, to ja tylko czekam na oznaki, że przed nami weekendowa wycieczka!
.
Uwielbiam te wycieczki!
.
Najpierw pakujemy się wszyscy do samochodu. Znaczy oni nas pakują do naszego przedziału z tyłu, a potem siadają sobie osobno, z przodu. Całe szczęście bo w tym naszym przedziale trochę ciasno, pewnie by się nie zmieścili.

.


.
My jakoś się od biedy się mieścimy, ale nie jest łatwo. Szczególnie jak Misiek się rozpycha. Energia go roznosi i czasem muszę na niego warknąć, żeby się uspokoił i przestał wiercić, ale generalnie to zaciskam jednak zęby, bo wiem że podróż nie będzie długa, a w nagrodę ...

.

Ehhh, ze wszystkich zapachów na świecie, najpiękniejszy jest zapach wolności ...
.

Nie ma to jak sobie we dwójkę pobiegać ...
Z Miśka jest nawet niezły kompan, razem biegamy jak szaleni, wynajdujemy sobie różne fajne zapaszki, no i w ogóle fajnie jest!
.
Co prawda potem nieźle jesteśmy zmachani, ale na szczęście można sobie przecież też poleżeć.


Ehhh, kocham te weekendy!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...