Psie drzemki



W moim dawnym życiu spałam... nie, tak naprawdę to już nie pamiętam gdzie spałam. 

W każdym razie aż do niedawna nie wiedziałam do czego służy KANAPA ...
Odkryłam to dopiero tutaj, w moim prawdziwym domu.

Nie macie pojęcia jaka to wspaniała rzecz, taka kanapa!  Ja też nie miałam.

Ale już teraz WIEM!




Uwielbiam drzemać na kanapie, najbardziej to z moją mamusią, ale bez niej też jest fajnie się tak wylegiwać.


Często wieczorami ucinamy sobie z Aronkiem psią drzemkę. To znaczy ja drzemię na kanapie, a on obok...



Aron mówi, że mu niewygodnie i za gorąco. Ale ja myślę, że ta kanapa jest po prostu na niego za mała... 

A ja się mieszczę w sam raz. 

Mamusia się śmieje, skąd ja wiem do czego służy poduszka:


No przecież mam oczy, to wiem jak ludzie sobie śpią!

I nawet wiem do czego służy kocyk:



Och, jaka miła ta drzemka...

Nie, no nie zawsze przecież tak się wyleguję. 
Najczęściej jednak drzemię, tak jak Aron, na psich kołderkach, których mamy w domu całe mnóstwo.

Jak widać, dla Aronka też niektóre są za małe:


No ale, jakoś tam się w końcu można wygodnie ułożyć i dalej razem sobie drzemać...





To ja, Mila :)

Aron powiedział, że mogę tu czasem coś do Was napisać. No to piszę:

Cześć, to ja, Mila :)


Tak naprawdę mam podobno na imię Baghira. Ale już nie pamiętam kto i kiedy tak do mnie mówił. Musiało to być bardzo dawno temu. Pewnie byłam mała. Niewiele z tamtych czasów pamiętam.

Pamiętam później dom pełen psów i bardzo miłą i kochaną panią, która mnie często przytulała. Chyba wtedy po raz pierwszy poczułam że ludzie są do kochania. Teraz już to wiem na pewno :)
W tamtym domu nazywano mnie Mirą i Mircią. Było tam bardzo fajnie i wesoło. Była nas cała radosna gromadka i pamiętam te dni jak najwspanialszy psi sen.

Później jechałam długo samochodem, aż dojechałam tutaj.
Tutaj już jestem na zawsze. Wiem to na pewno.

Wiem, że już znacie moją ludzką rodzinkę. Oni mówią na mnie Mila, bo córeczka mamusi też ma na imię Mircia i dwie w jednym domu to by było za dużo. Przynajmniej tak twierdzi mama. Że gdyby wołali Mira to obie byśmy biegły. No nie wiem, czy Mircia by biegła do psiego smakołyczka czy do mojej miski. Ale nie będę się kłócić. W końcu Mila też brzmi ładnie, no nie?

Aron to mój najlepszy przyjaciel. Na początku trochę się go bałam, bo on jest bardzo duży i najczęściej ma taką straaasznie poważną minę...




Przez pierwsze dni myślałam sobie, że może mnie nie lubi.

Ale teraz wiem, że to nieprawda. On ma taką poważną minę, bo myśli. Tak mi powiedział. Zastanawia się. Analizuje.

Okej, teraz rozumiem. Już same te słowa brzmią strasznie poważnie. Nic dziwnego że Arona mina tak wygląda!

Ale w gruncie rzeczy Aron jest wspaniałym kumplem.

Czasem nawet udaje mi się go rozkręcić i zachęcić do zabawy, ale najczęściej to jednak leży sobie i analizuje świat.

Ja natomiast zdecydowanie najbardziej lubię zabawę.




Bardzo lubię gryźć różne fajne rzeczy, najczęściej są to moje zabaweczki, czasem zdarzają się nie moje i wtedy wpadam w małe tarapaty, ale to naprawdę nie zdarza mi się tak często...

A prawdę mówiąc, zauważyłam że niektóre fajne przedmioty trochę z domu poznikały, na przykład skarpetki mojej mamusi, które czasem udało mi się wygrzebać gdzieś w sypialni i trochę się nimi nacieszyć, ostatnio nigdzie ich nie widzę. Chyba nie zjadłam ich wszystkich??? Hm...

Lubię jeszcze robić inne rzeczy, ale o tym opowiem Wam następnym razem. Aron obiecał, że będę tu mogła sobie pisać kiedy tylko zechcę.

No to pa!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...