Psie problemy z korpusami


Milka ma nową zabawę. Taka zabawa w zbieranie fantów.

Tak naprawdę to zabiera z sypialni ubrania Mamusi i je sobie przywłaszcza. Kładzie je sobie na dole w holu, albo wynosi na dwór i się cieszy.

Mamusia najpierw się denerwowała i na Milkę trochę krzyczała, ale ostatnio już tak się nie złości, bo Mila na szczęście nic jej nie niszczy, tylko czasem trochę poślini. Najbardziej lubi wynosić Mamusi piżamy, ale czasem zabierze też coś większego.

Mamusia mówi że Mila chciałaby się pewnie czasem lepiej ubrać, bo już się jej znudziło występowanie w jednej kreacji.

Ja tam nie wiem o co Milce chodzi, bo przecież jest całkiem dobrze ubrana...

Raz Mamusia nakryła Milkę ze swoją sukienką w ogródku i kazała jej tam czekać, aż pstryknie zdjęcie. 

Powiedziała że będzie miała corpus delicti, choć ja osobiście nie widziałem tam żadnego korpusa, tylko zwykły fatałaszek.


Mila minę miała nietęgą, chwilę wytrzymała przed tym  korpusem,


ale szybko uznała, że bezpieczniej będzie się oddalić ...


i wcale się jej nie dziwię!...



Eh, a ja tymczasem znowu trochę ostatnio niedomagam. Też chyba mam problem z korpusem.

Mamusia powiedziała że jak nie urok to przemarsz wojsk, ale nie bardzo to rozumiem,
bo właśnie maszerować to ostatnio wcale nie mogłem.

Coś mnie bolało mocno w tyle i ciężko mi było stawiać łapy.

Byliśmy u pana doktora i trochę mnie powyginał tu i tam, a potem dostałem chyba ze trzy ukłucia takim brzydko pachnącym szpikulcem.

Mamusia teraz co dzień też mnie kłuje.

Na szczęście to wcale nie  boli, ale Mamusia za każdym razem chwali mnie, że jestem bardzo dzielnym facetem, więc przecież nie będę zaprzeczał...


Nie martwcie się, już mogę normalnie chodzić, już mnie tam z tyłu ten korpus nie boli.

Co prawda na długim spacerze dawno nie byliśmy, ale po ogródku biegam jak zawsze.

Oczywiście wiecie pewnie, że słowo "biegać" ma różne odcienie...

Oby jakoś psie-leżeć i psie-czekać...


Straszne w tym roku upały. 

Nie mogę się doczekać końca lata, Mila chyba też.

No więc całymi dniami tak sobie leżymy i czekamy kiedy to lato się skończy...

Mila wykopała sobie w ogródku taki specjalny dołek do czekania...



Mamusia była trochę niezadowolona, bo tam podobno rosły jakieś roślinki, ale kto by się przejmował roślinkami, przecież jest ich jeszcze dużo dookoła...




Mnie się nie chce kopać, za gorąco...

Zwykle kładę się tam gdzie stałem i już.



Nie śmiejcie się z tego co mam na głowie!

Wiem że trochę głupio wyglądam. Jak lampa z abażurem. Jeszcze tylko brakuje żebym świecił.

Ale to nie jest abażur. To taki przeszkadzacz. 

Mamusia mi go założyła, żeby mi przeszkadzał w drapaniu się po głowie.

No i faktycznie, przeszkadza bardzo!

Naprawdę nie wiem czemu się nie mogę drapać, skoro mnie swędzi. 

Co to komu szkodzi?

Ten przeszkadzacz przeszkadza mi też w innych rzeczach: w jedzeniu i piciu, w chodzeniu po domu, wchodzeniu na schody i trafianiu w otwarte drzwi.

Bardzo skuteczny on jest, muszę przyznać.

Ehh, co za pieskie życie...


Ale, w gruncie rzeczy, nie przeszkadza mi wygodnie leżeć.

I czekać na ten koniec lata ...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...