O tym co tygry... psy lubią najbardziej.


Bardzo fajne jest nasze psie życie, a już całkiem najfajniejsza jest pora jedzonka...

Kiedy mamusia wraca  do domu, to zaraz siadamy wszyscy razem i zastanawiamy się, czy i tym razem nie zapomni o nas...


Oczywiście chodzi o kolację!...

No ale jak co dzień, okazuje się, że najpierw mamusia robi kolację dla ludzi, a my musimy jeszcze tyyyleee czeeeeekaaaać...


Czasem przy tym czekaniu zdarzy nam się zasnąć przy pustej misce...



Co prawda to akurat nie moja miska, tylko Fibi, ale bardzo mi się ona podoba! Chciałabym też mieć taką...


No ale w końcu zawsze się jakoś doczekamy!

Wszyscy jemy kolację w kuchni, ale każdy w innym kącie, żeby sobie wzajemnie nie przeszkadzać.

Bohun dostaje swoją michę pierwszy. Być może dlatego, że jest samcem Alfa, a może dlatego, że kiedy czeka na jedzenie, to ślina mu cieknie tak bardzo, że mamusia później musi wszystko dookoła wycierać ściereczką. Im więcej czekania, tym więcej wycierania...

No więc dostaje swoją porcję najszybciej.


Potem ja dostaję moje jedzonko, w drugim kącie kuchni...


A miseczkę Fibi mamusia ustawia daleko od nas, bo ona je najwolniej...


My z Bohunem połykamy nasze jedzenie w jedną chwilkę.

Potem zaraz biegniemy sprawdzić nawzajem swoje miski, czy przypadkiem drugiemu coś nie zostało.


no a potem...


potem ustawiamy się w kolejce i czekamy aż ta mała guzdrałka wreszcie skończy jeść!


Mamusia nas trochę musi pilnować, żebyśmy Fibci nie przeszkadzali, bo ona je baaardzo powoli. Pewnie dlatego, że ma małą buzię, nie to co my. No a my bardzo byśmy chcieli zajrzeć szybko do jej miseczki!



No ale nie da się. Mamusia czuwa. Dopiero kiedy Fibcia odejdzie od miski, my możemy sprawdzić, czy coś w niej nie zostało.



Ale niestety, ta miska też już jest zawsze pusta...

Ach, jedzonko to jest to, co tygry... znaczy psy lubią NAJBARDZIEJ!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...