13.07.2022

PSIAniołecek ;)



Nie wiem kiedy to się stało, ale z tej małej, czarnej, piszczącej kluseczki nagle zrobił się prawdziwy piesek!




Nie dość, że prawdziwy, to jeszcze okropnie rozrabiacki! Całymi dniami Vida by się tylko bawiła, biegała, i gryzła co jej tylko wpadnie do pyska ! 

Aria jest naprawdę bardzo dzielną mamusią, że to wszystko wytrzymuje. A nawet całkiem chętnie się z tą małą rozrabiaką bawi!




Mamusia mówi, że Aria jest jeszcze sama młodziutka i dlatego tak lubi się bawić ze swoją córeczką. No prawda, że mnie na pewno by nikt do tego nie zmusił! Nie, żebym była jakaś strasznie stara, ale poważna jestem i tyle!

Vida często próbuje mnie wciągnąć do swoich swawoli, ale nic z tego, mam swoją godność i nie lubię się tarzać ani ganiać ze szmatami w pysku! Czasem muszę porządnie warknąć, żeby to zrozumiała. 

A i tak mam wrażenie, że nic nie rozumie, bo za parę chwil znów mnie napada i znowu muszę jej od początku wszystko tłumaczyć...

Eh, te dzieci...

Dopóki była małą śmieszną kluseczką, to lubiłam do niej zaglądać, taki był mały z niej PSIAniołecek ...

A teraz to już raczej staram się trzymać z daleka, kto by miał cierpliwość do takiego łobuza!

Na szczęście, jak już się tak mocno wyszaleje, to najczęściej pada tam gdzie była i od razu zasypia!









Mamusia mówi, że ona ma w sobie taką bateryjkę, która po jakimś czasie się całkiem wyczerpuje i musi się znów naładować, żeby mieć siłę na dalszą zabawę.

Może faktycznie coś w tym jest, ale ja bym wolała żeby miała jeszcze taki mały guziczek, którym można by ją wyłączyć kiedy już ma się dosyć tego wariactwa!



Zobaczcie tylko jaka już jest wielka!

Nie mam pojęcia jak ona to robi, ale codziennie wydaje się być większa!

A minkę potrafi robić bardzo niewinną, prawda?




Prawdziwy z niej PSIAniołecek, co nie ?





7.07.2022

Psi maluszek


Od pamiętnego kwietniowego spaceru minęło już sporo czasu i wierzcie mi: nasze dość spokojne życie uległo całkowitej zmianie! Małej Vidzie (nazywanej dość nieopatrznie przez Mamusię La Vida Loca, co po hiszpańsku znaczy ni mniej ni więcej tylko "szalone życie") udało się wywrócić je do góry nogami. W przenośni, oraz dosłownie. Ale o tym jeszcze opowiem...

Okazało się poza tym że ta mała Vida nie jest aż taka mała!


Pierwszego dnia została od razu uroczyście zważona na kuchennej wadze i okazało się że tej małej Vidy jest aż pół kilo! No ja wiem, że to nie jest strasznie znów dużo, ale podobno jak na szczeniaka to całkiem spora waga.

Tą wagą zresztą rodzice strasznie się wciąż interesowali, mała była ważona rano i wieczorem, a nawet na lodówce zawisł taki rejestr!


Jak widać "maleństwo" rosło jak na drożdżach, rosło i rosło, aż w końcu mamusia się z  tym ważeniem poddała. Właściwie to nie wiem czy dlatego że miejsce na kartce się skończyło, czy dlatego że waga kuchenna nie chciała już współpracować z ciężarem powyżej dwóch i pół kilo. A poza tym Vida też nie bardzo chciała współpracować przy ważeniu: wierciła się i uciekała z wagi. Nie pomogło nawet wkładanie jej do pudełka, bo ciągle z tego pudełka wyłaziła!







Czytając różne internetowe tabelki, mamusia zapowiedziała że będzie z Vidy duży pies. Być może nawet większy od Arii, czyli jej własnej mamy! Zabawne, nie ?

No bo tak naprawdę, jak się zastanowić, to Vidzia zupełnie nie jest podobna do swojej mamy. Pewnie jest bardziej podobna do taty, w każdym razie tak możemy sobie myśleć.

Tak czy siak, słodki był z niej maluszek, a co wyrośnie to się zobaczy!




No właśnie, wiecie co mówi mamusia? Nasza mamusia, nie Vidy mamusia.
Otóż nasza mamusia mówi, że Vida jest taka czarna, bo to Bohunek do nas wrócił w jej postaci.

Że tak jak ludzkie dusze wracają na ziemię w innym ciele, tak samo i psie dusze tak robią.

No i że właśnie Vida ma w sobie duszę naszego kochanego Bohunka, bo do nas tęsknił i postanowił do nas wrócić.

Mnie się ta myśl bardzo podoba... A Wam ?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...