O tym, jak Fibi życia się uczyła...

Minął już tydzień od dnia, kiedy Fibi przyjechała do naszego domu.

Na początku była nieśmiała i trochę taka jakby zagubiona. A mnie omijała z daleka. Trochę mnie to dziwiło, bo nie jestem przecież żadnym strasznym potworem, raczej nie można się mnie bać! No, ale skoro tak, to starałam się specjalnie jej nie narzucać i nie straszyć.

Mamusia wytłumaczyła mi, że Fibi mieszkała przez całe swoje życie na wsi, w górach, w oborze z owieczkami. Razem z innymi psami pomagała gospodarzom te owieczki wypasać na łące. 

Dlatego jeszcze cały czas niezbyt pewnie się czuje w mieście, w domu, blisko ludzi. 

Mamusia poprosiła, żebym się nią zaopiekowała, żebym pokazała jej wszystkie domowe kąty i opowiedziała o naszych zwyczajach.

Nie uwierzycie, ale Fibi okazała się bardzo pojętną uczennicą!

Już drugiego dnia pojęła do czego służą w naszym domu kanapy:


Na początku troszkę nieśmiało,


ale bardzo szybko pokochała to wylegiwanie się na kanapie.


Szybko nauczyła się też zasiadać w fotelu przed telewizorem.


Hej, to mój fotel! - zauważyłam, kiedy wpakowała się na mój fotel w sypialni.
Fibi nieco się speszyła, aż mi się zrobiło trochę głupio...


więc pozwoliłam jej z niego korzystać, no i ona rzeczywiście teraz korzysta z niego co noc !..


Za to w ciągu dnia, kiedy rodziców nie ma w domu, to sobie razem korzystamy z całej sypialni...


No sami widzicie, pokazałam jej co mogłam. A ona wszystko w mig zrozumiała!

Czasem się trochę przepychamy, no bo na przykład bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi zajmuje moje miejsce przy mamusi!


No ale, prawdę mówiąc, Fibi jest często szybsza ode mnie...


 i muszę niestety korzystać z innej kanapy...


Oczywiście cieszę się, że w naszym domu jest dużo foteli i kanap, ale muszę powiedzieć mamusi, że chyba są za małe!

12 komentarzy:

  1. Aniu, widać wyraźnie, że nowa psinka czuje się szczęśliwa i bezpieczna. Piękny kontrast kolorystyczny tworzą oba psiaki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy się starać, żeby tak się u nas czuła :)

      Usuń
  2. Odnoszę wrażenie, że w domu jest bardzo dużo foteli i kanap, ale żadnej nie dorobiła się mamusia hahahah, trza jej jakąś kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. najwazniejsze, ze macie w domu duzo foteli i duzo kanap, jeszcze trzeba powielic Mamusie i wszystko bedzie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamusia może być tylko jedna!
      To ja, Mila :)

      Usuń
    2. to jak sie bedziecie Nia dzielic? niby dwa kolanka ma i dwa boczki, ale moze dojsc do problemow, moze umowcie sie, ktore kolano i ktory bok jest czyj...

      Usuń
    3. Lepsza zabawa w "kto pierwszy ten lepszy"!
      To ja, Mila :)

      Usuń
  4. Powiedzcie Mamusi, że pieski, zimą przykrywa się kocykiem.
    Według mnie, bardzo dobrze się zajęłaś Fibi. Teraz jestem ciekawa, czy polubią się z kuzynostwem. Słyszałam, że macie tam jedną malutką zgręzulkę;)
    A jak Fibi reaguje na papugi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fibi przyjęła papugi jako element wystroju domu. Nie robią na niej wrażenia, zupełnie. Może to i dobrze...
      To ja, Mila :)

      Usuń
  5. Jako zboczona na punkcie filcu zobaczyłam w niej piękne jedwabiste loki. Ja zachowuję wszystkie wyczesane runo z Miłka. Kulki się o dziwo robią w ręku, nawet bez mydła i odbijają niczym piłeczki pinpongowe. Chyba jest prawdziwym psem pasterskim, ale dlaczego jej nie chcieli?
    Cóż my nie robi dla tych zwierzaków? Nasz kocur robi z nami totalnie co chce.
    Pozdrówki i podwójne pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to przecież nas mają, żebyśmy je rozpieszczali... :) Ja też łakomie patrzę na jej kudełki. Czarnych mam całe worki... Może kiedyś dojrzeję do tego żeby je przerobić na pamiątkowy sweterek albo kocyk.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...