Chyba opowiadałam Wam chyba już kiedyś o naszych ptaszyskach?
Bo nasze stado jest też skrzydlate! W naszym domu mieszka aż pięć papug!
A ten bardziej kolorowy to Józek.
Cookie i Józek są rozellami. Są już z nami od dawna.
Ale widocznie w domu było za cicho i za spokojnie, bo niedawno przyjechały jeszcze dwie papugi, Berkley i Zigi. One z kolei są aleksandrettami. Berkley to dziewczyna, a Zigi to chłopak. Można go poznać po czarnej obroży na szyi.
Papugi są fajne, ale trochę dziwne.
Na co dzień mieszkają w takich dużych klatkach, ale często latają sobie po pokoju i strasznie rozrabiają.
Mamusia mówi, że nasz salon przypomina trochę małpi gaj, nie bardzo to rozumiem, bo przecież żadnych małp tam nie ma. Może kiedyś jeszcze przyjadą?
Ptaszyska mają dużo różnych gałęzi do siadania, ale lubią też siadać sobie w dziwnych miejscach, na przykład na lampie:
Siedzą sobie tak na tej lampie i siedzą, aż nagle obie na raz postanawiają sobie uczesać kuperki:
albo sprawdzić co Tatuś ma w komputerze:
albo na widelcu...
Powiem szczerze, że trochę dziwnie się czuję, kiedy papugi latają po pokoju.
Mamusia każe nam wtedy siedzieć spokojnie i nie pozwala ich ganiać...
Mnie to w sumie nie chciało by się za nimi biegać, ale Fibi na pewno bardzo żałuje, że nie można...
Tatuś mówi, że zaganianie to jest Fibci życiowa misja. Kiedyś, w swoim dawnym życiu zaganiała owieczki, a teraz chciałaby zaganiać nasze papugi!
No ale nic z tego, rodzice nie pozwalają jej.
Ale pilnować pozwalają.
Ale tylko wtedy, kiedy są schowane w klatce.
No i rzeczywiście Fibcia często ich pilnuje.
Pewnie żeby nie uciekły. Ani górą, ani dołem...
No ale ja myślę, że z klatki to raczej nie uciekną.
Na tych zdjęciach nie widać Bohunka, a to dlatego, że były robione zanim Bohun do nas przyjechał.
Ale on zupełnie nie zwraca uwagi na papugi, myślę że traktuje je jak każdy nowofundland: ze stoickim spokojem...
Pisałam, że mieszka z nami pięć papug, ale tak naprawdę piąta mieszka na górze, w pokoju Mirci. Ma na imię Krysia i jest nimfą. A tak w ogóle to jest chłopakiem, śmieszne nie ?
Ale jej historię opowiem Wam już innym razem...































