.
Ehh, tak jakoś zleciało...
.
A w ostatnich dniach to wręcz nie miałem dostępu do netu, bo Mamusia wyjechała z domu na kilka dni i zabrała ze sobą notebooka. A ja, niestety nie umiem pisać na tym dużym komputerze przy którym siedzą dzieci. Nawet nie wiem jak się go włącza ...
.
No więc kilka dni temu Mamusia zabrała Martusię i gdzieś razem pojechały. Pusto trochę było w domu, ja jednak wolę kiedy rodzinka jest w komplecie. Życie w gronie męskim owszem ma swoje uroki: nikt nie tarmosi mnie ręcznikiem kiedy wracamy z deszczowego spaceru, nikt nie narzeka na ślady ubłoconych łap na podłodze, nie zbiera ciągle naszych kudłów z podłogi i nie szturcha mnie odkurzaczem akurat kiedy w najlepsze sobie drzemię na środku przedpokoju. W ogóle słomiane męskie życie jest super!
.
.
No ale z drugiej strony, nikt się też nie przejmuje tym że nie przepadam za suchą karmą.
.
Mamusia zawsze mi coś dorzuci do smaku, aż przyjemnie sobie pochrupać i nawet michę wylizać.
.
Tatuś niestety uważa że powinienem jest same te suche chrupki. Dobre sobie, niech kiedyś sam spróbuje! Nie są zupełnie niesmaczne, ale nie przepadam za nimi.
.
No i nie zjadam dużo.
.
Przynajmniej pierwszego dnia.
.
Tatuś uważa że jak zgłodnieję to zjem do końca...
.
Na drugi dzień rzeczywiście jestem już trochę bardziej głodny, więc zjadłem trochę więcej.
.
Na trzeci dzień te chrupki wydały mi się trochę smaczniejsze, więc zjadłem prawie wszystko.
.
Czwartego dnia na szczęście przyjechała Mamusia ...
.
Ehh, naprawdę fajnie kiedy wszyscy są w domu!
.
.
I znowu weekendowy spacer po łąkach. Życie jest piękne!!!
.
.














