Marta opowiedziała mamusi przedwczoraj historię ślicznej Suni i chudego Kostka. Możecie przeczytać o nich na jej blogu.
Wiecie co, płakać mi się chce i naprawdę nie mogę się pogodzić z tym, że tyle jest biednych bezdomnych psów. Nie ma ich kto przytulić, pogłaskać, potarmosić za uszkiem. Nie mają co jeść, nie mają gdzie spać...
Jak to dobrze że ja mam swój dom! Jak dobrze że nigdy nie musiałem mieszkać na ulicy!
Nie wiem zresztą, czy dałbym sobie radę...
Wiem, że jestem adoptowany, to żadna tajemnica. Ale moi pierwsi państwo nie porzucili mnie na ulicy, tylko poszukali dla mnie domu, zadbali o to żebym trafił do dobrych ludzi. Misio też ma podobną historię, gadaliśmy sobie kiedyś o tym czekając aż "nasi" wrócą do domu z pracy. I jesteśmy teraz obaj bardzo szczęśliwi!
Tak bardzo chciałbym, żeby Suni i Kostkowi też się powiodło!...
Zobaczcie jakie piękne mordki! Może ktoś z Was szuka najwierniejszego przyjaciela?


Ta na górze to była Sunia. A teraz będzie Kostek. Jaką ma smutną minkę ...











