Psi apetycik

Mamusia mówi że jestem dobrze ułożonym psem, bo nawet do głowy mi nie przychodzi żebranie przy stole...

No, nie byłbym taki pewien czy n i e p r z y c h o d z i mi to do głowy, bo kiedy cała rodzina zasiada do stołu i zaczyna się objadać , to wiele rzeczy mi przychodzi do głowy, hehehe ...

No ale faktycznie, udaję że nic a nic mnie to nie obchodzi. Co najwyżej westchnę sobie głęboko i kładę się z odpowiednio zrezygnowaną miną w kuchni pod oknem...

Misiek też się tego nauczył, na początku próbował trochę rozrabiać, zaczepiał, wtykał nos na stół, próbował ich namówić żeby dali choć kawałeczek, no ale widząc że żadne metody nie skutkuja, kładzie się teraz manifestacyjnie tyłem do stołu i zasypia...





Ja tam nie zasypiam, leżę sobie cichutko i, prawdę mówiąc, staram się nie tracić nadziei że nie zjedzą wszystkiego i coś nam kapnie na koniec.

A żeby o mnie nie zapomnieli, jak tylko usłyszę że skończyli jeść, wstaję i wtykam nos Tatusiowi pod łokieć i mówię - A kuku !

A oni się zawsze z tego śmieją ...






2 komentarze:

  1. .... i dostaję coś pysznego do pyszczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ha, Aron ja tez zawsze leze udajac, ze mnie to co na stole nic nie rusza!
    ale przeciez wiadomo, ze ZAWSZE cos tam na podloge spadnie;-)))
    w sumie tez jestem grzeczny pod tym wzgledem, bo nigdy nic nie porwalem ze stolu, choc czasem baardzo kusilo(jak stol niski)
    to ja, Enzo:-)
    nadrabiam zaleglosci(w czytaniu i powoli w pisaniu)podzrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...