Co tu tak piszczy ...




Święta minęły, a śniegu dalej nie ma...

Nie znam się na tym, ale chyba jak śniegu nie ma, to zima nie może nazywać się zimą?

No ale Święta były fajne. Cała rodzinka była w domu i nawet Piotrek przyjechał i trochę z nami pomieszkał! No i na spacery z nami chodził. 

Były też prezenty pod choinką. My z Misiem dostaliśmy takie piszczące gumowe zabawki. 

Misio się od razu zachwycił:








Jak widać, zachwycił się bardzo intensywnie, przez pół wieczoru wigilijnego piłował tego swojego gumiaczka zębami. 

Piszczał on przy tym okrutnie. Gumiaczek oczywiście, nie Misio...

Spytacie pewnie dlaczego tylko przez pół wieczoru. 



Ano dlatego, że później już gumiaczek do niczego się nie nadawał...







No a ja...
... muszę przyznać, że z początku nie byłem przekonany do nowej zabawki.

No żeby psu dać do zabawy PORA ???




To ten Mikołaj nie wie, że psy takich warzyw nie jadają???


No kurczę, ani to pachniało, ani wyglądało apetycznie, i jeszcze wytrzeszczało na mnie oczy ...


Trochę byłem zawiedziony, ale tylko na początku. Potem nagle mi się moja gumowa zabaweczka spodobała. No i od tego czasu noszę ją wszędzie ze sobą.
 

Fajnie się ją nosi w pysku i piszczy. Cała rodzina się cieszy.


No podobno przystojnie z nią wyglądam.


Życzę Wam na nowy Rok, żeby każdy z Was miał jakąś swoją zabaweczkę. To cudna sprawa jest.

2 komentarze:

  1. Dużo zabawek, zawsze pełnych misek i wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...