Może trudno dziś w to uwierzyć, ale wczorajszy nasz spacer był jeszcze całkiem zimowy...
Hasałyśmy sobie z Fibcią po śniegu jak dwie owieczki.
Bohuna tatuś jeszcze nie puszcza luzem, na razie musi chodzić na spacery na sznurku. Niestety, musi też nosić kaganiec, bo kilka razy chciał nas niespodziewanie bronić przed przechodzącymi obok ludźmi, choć wcale nie wyglądali na groźnych...
Tatuś mówi, że to pewnie stres i nowe miejsce, ale żeby się naszej bandy ludzie nie bali, to musiał założyć Bohunowi ten kaganiec. Na szczęście Bohun nie narzeka. Dzielnie sobie spaceruje i wcale się nie przejmuje.
Zima się chyba rzeczywiście kończy, więc na pamiątkę zimowych spacerów, rodzice postanowili nam zrobić wspólną fotografię.
No ale znowu nie powiedzieli gdzie mamy się patrzyć!...
Tak więc każde z nas patrzyło tam gdzie mu się wydawało najlepiej.
No jakoś nam to pozowanie zupełnie nie wychodziło...
A mnie prawdę mówiąc zupełnie już to gwiazdorzenie przestało bawić...
Druga próba pozowania, no i znowu to samo...
Ale gdzie mamy patrzeć?
Tu, czy tam?
A może tam i tu ?
No dobra, ustawmy się wreszcie, bo nas w końcu zostawią i sobie pójdą!...
Fajnie, że zdążyliśmy z tą pamiątkową zimową fotką!
















Fajowska ferajna!!! :)
OdpowiedzUsuńFerajna pozdrawia!
UsuńTo sa zdaje sie psy, ktore w przeciwienstwie do Was uwielbiaja zimno i snieg! Zakochalam sie w uszach owieczki - jak lataja do gory w sposob zsynchrnizowany!
OdpowiedzUsuńUszy Fibci żyją własnym, dość intensywnym życiem! Potrafi je nawet podnieść całkiem do góry, tak jakby wcale nie były kłapciate!
Usuńuwielbiam takie ;)) uszy i psie ogony na pewno zyja zyciem wlasnym :)
Usuń