Na imię mi Vida. Czasami mówią na mnie la Vida Loca, ale nie rozumiem co to znaczy.
Chciałabym to wiedzieć.
Jak widzicie jestem już całkiem duża. Niedługo będę miała półtora roku, a to znaczy że nie jestem już szczeniaczkiem, tylko prawie dorosłym psem! Dlatego właśnie powierzono mi zadanie prowadzenia psiego bloga,
Tak naprawdę, to sama się zgłosiłam, bo nikt inny nie chciał się nim zająć. Dawniej pisała go Ciocia Mila...
a wcześniej wujek Aron, którego niestety nie znałam, bo było to dawno temu, kiedy jeszcze się nie urodziłam.
Niestety nie ma ich już z nami, bo, jak powiedziała Mamusia, wybrali się za Tęczowy Most. Nie wiem gdzie to jest, ale zdaje się że dość daleko. Chciałabym to wiedzieć.
Nie znałam też innego wujka, Bohuna, bo też nie było mnie jeszcze na świecie.
Mamusia mówi, że jestem do niego bardzo podobna, tak jakbym była jego młodszym wcieleniem. Nie wiem co to znaczy, chciałabym to wiedzieć.
Podobna to raczej nie jestem, wystarczy spojrzeć jaki on był kudłaty i potargany, a ja mam śliczne, gładkie futerko. No ale to ponoć z charakteru jestem podobna. Że taka lekko zwariowana, czy coś. No może. Jeśli on był taki ciekaw świata i zachwycony wszystkim dookoła, to może rzeczywiście jestem podobna.
Wracając do pisania bloga: na propozycję Mamusi Fibcia odpowiedziała, że skoro nazywają ją owieczką, to jako owieczka nie musi mieć pojęcia o komputerach, nie mówiąc już o literkach. I nie zamierza się tego wszystkiego uczyć. Co to jest owieczka? Chciałabym to wiedzieć.
Moja mama-Aria w ogóle nie ma czasu na takie rzeczy, jak pisanie bloga, bo jej życiową misją jest pilnowanie.
Czego pilnuje Aria? W zasadzie to wszystkiego. Jest naprawdę bardzo zabiegana. Pilnuje wszystkich samochodów, które przejeżdżają za płotem, pilnuje dzieci sąsiadów, które bawią się często na drodze, pilnuje też żeby rodzice usłyszeli kiedy kurier przywozi paczkę. No i Tatusia pilnuje, gdzie tylko Tatuś idzie, to Aria idzie za nim, kładzie się niedaleko i go pilnuje. A przede wszystkim pilnuje porządku. Dlatego rodzice śmieją się z niej i nazywają ją Panią Sierżant. Nie rozumiem dokładnie co w tym jest śmiesznego, chciałabym to wiedzieć, no ale to przecież normalne, że jeszcze wszystkiego nie rozumiem, bo nie jestem jeszcze dorosła, tylko PRAWIE dorosła.
No więc zgłosiłam się na ochotnika, choć jeszcze za bardzo nie wiem co tu będę pisać. Mamusia mówi, że dam sobie radę, wystarczy że będę Wam opowiadać co się u nas dzieje. No to spróbuję.
Teraz na przykład jest wieczór i właśnie dostaliśmy kolację. Bardzo lubię tę porę. W brzuszku robi się cieplutko i zaczynam czuć się trochę senna...
Tak więc resztę Wam opowiem w następnym odcinku. No to paa!

.jpg)
.jpg)

.jpg)

Czezc Vida, fajnie, ze bedziesz pisac bo brakowalo psich opowiesci. Glaski i drapki dla wszystkich pieskow.
OdpowiedzUsuńCześć Skrzaciku, jak fajnie że zajrzałaś. Będę pisać jak tylko coś mi przyjdzie do głowy, tak jak mi radziła Mamusia. Zapraszamy!
UsuńTo ja, Vida :)
I ja z przyjemnością będę czytać o twoich przygodach,
OdpowiedzUsuńZapraszam i bardzo się cieszę, bo przygód mam co niemiara!
UsuńPozdrawiam!
To ja, Vida :)