25.01.2013

Psie sprzątanie



Jak każda dziewczyna, Milka ciągle sprząta. Najchętniej sprząta podłogę w kuchni i w salonie. 

W kuchni to wiadomo, ciągle coś spada domownikom na podłogę, a to jakiś okruszek, a to jakiś paproszek. Milka żadnemu nie przepuści! Wszystko jest zaraz posprzątane, do czysta!

Mamusia się śmieje, że już nigdy nie będzie musiała w kuchni odkurzać, bo ma takiego małego robocika co ciągle biega i pochłania paproszki. 



Milka chętnie sprzątałaby też blaty w kuchni, ale ten pomysł się już mamusi nie podoba, w sumie nie wiem dlaczego, ja też mógłbym jej czasem pomóc. We dwójkę to szybko byśmy się uwinęli!



Ze dwa razy udało się Mili sprzątnąć z blatu coś konkretniejszego.

Raz były to gołąbki z rondelka, przynajmniej mamusia tak mówiła, bo Mila mi później wytłumaczyła, że tam żadnych gołąbków nie było, tylko kapusta i mięso, ale też pyszne... W każdym razie tatuś i mamusia byli bardzo zdenerwowani, bo Mila miała ponoć wrażliwy brzuszek i nie wolno jej było jeść niczego poza specjalną karmą. No ale chyba zapomnieli jej o tym powiedzieć. 

Nic jej nie było ani po tym, ani po szarlotce którą kiedyś mamusia zostawiła "na chwilę" na blacie. To była jej ostatnia chwila hehe...

No a Mila znaczy brzuszek już ma zdrowy. 

Potem jeszcze wyżarła tatusiowi chałwę z pudełeczka, a kiedyś wypiła mamusi maślankę z kubka i wszyscy się dziwili jak ona to zrobiła, bo kubek stał dalej sobie spokojnie na blacie a dookoła nie było ani jednej kropli maślanki. W kubku też nie.

Cała rodzinka przy Milce nauczyła się trochę porządku, wszyscy bardzo uważają żeby nie zostawiać jedzenia na wierzchu, wielka szkoda...

Raz nawet kiedy chłopcy upiekli ciasto i musieli zostawić je na blacie żeby wystygło, to położyli na nim kartkę gdzie było napisane specjalnie do nas, żebyśmy nie zjadali. No i ja przeczytałem i nie pozwoliłem Milce go sprzątnąć. Mama się potem z chłopców śmiała, że niby do psów piszą, trochę byłem oburzony, no bo przecież nie zjedliśmy, to znaczy że zrozumieliśmy.

Mamusia mówi, że w porównaniu z Milką to ja jestem czarnym aniołkiem, bo nie muszą się bać że coś im sprzątnę ze stołu. 

Co prawda raz to zrobiłem, ale wtedy byłem bardzo bardzo głodny, a oni zostawili na wierzchu wieeelki kawał upieczonego mięsa. Pyszne było... 

Mówili, że zjadłem ich świąteczny obiad. Coś tam jednak potem sobie zjedli, a ja przynajmniej przestałem być tak głodny...

Najbardziej rodzice martwią się kiedy Mila zjada rzeczy niejadalne.

Pokój z butami został przed nami zamknięty, więc poza jednym kapciem Mamusi, który Milka wyniosła kiedyś do  ogródka, nie udało jej się w tym temacie narozrabiać. 

Kiedyś jednak odkryła, że wspaniałą zabawką są również skarpetki. I dużo łatwiej je znaleźć.

No i już ma na swoim koncie kilka zjedzonych do połowy, jedną w całości, a z jeszcze inną się jej nie udało. Pewnie była za duża i Milka ją wykrztusiła z siebie na oczach całej rodziny, budząc powszechne przerażenie...

Raz to nawet Mamusia była z nią u pana doktora, żeby jej zajrzał do brzuszka taką specjalną maszyną w poszukiwaniu skarpetki, ale okazało się że skarpetek nie widać na zdjęciach. I zresztą nic poważnego to nie było. Co połknęła, to sobie samo wyszło i tyle. O co tu się martwić.

Tak, a co do sprzątania, to jeszcze Milka salon sprzątać uwielbia. Tam stoi wielka klatka, w której mieszkają nasze papugi. Są tylko dwie, ale śmiecą za dziesięć. W ogóle nie potrafią jeść nad miską i rozsypują pełno skorupek od tych swoich ziarenek.

A Milka je wszystkie zjada. 

Kiedyś nawet powąchałem te skorupki, żeby się przekonać czy ciekawie pachną, ale skąd! No po prostu kolejne paproszki. Co ona w nich widzi to ja nie wiem. Może po prostu naprawdę chce pomóc Mamusi w sprzątaniu?

Dobra z niej dziewczynka!






Ostatnio zauważyłem, że Milka ma też ochotę sprzątać moją miskę. Gdyby nie mamusia, która staje pomiędzy nią a mną, to sprzątnęłaby mi wszystko! 

Co ja poradzę że wolniej od niej jem, a ona zaraz przybiega i zagląda żeby zobaczyć ile mi jeszcze w misce zostało. No to ja się uprzejmie odsuwam... A ona zaraz sprząta...

Ehh, co za czyścioszka...

29.12.2012

Kochamy zimowe spacery


Okazuje się, że nie tylko ja kocham zimowe spacery. Milka też!




W lesie, puszczeni wolno, biegamy sobie po śniegu  i hasamy do woli.

To znaczy, Milka na ogół biega za nas oboje, a ja sobie trochę wolniej chodzę.





Nawet ciężko jej zrobić zdjęcie, bo zaraz ucieka mamusi z kadru. Ona ma strasznie dużo siły!

Na szczęście czasem na chwilkę sobie przysiada, a potem leci dalej.



Zima jest super!

25.12.2012

Świętujemy :)






Pierwszy Świąteczny dzień spędziliśmy z Milką bardzo miło i leniwie :)
Wszystkiego najlepszego!

2.12.2012

Psie-tulanki i inne gryzaki



Oboje z Milą lubimy się bawić zabawkami, z tym, że ja najbardziej lubię takie co potrafią piszczeć.


Dostałem znowu takiego samego pora, jak rok temu. Fajnie piszczy, lubię go nosić w zębach albo sobie położyć przy nosie i pilnować.

Pilnować muszę, bo Milka mi go uwielbia zabierać.

A jak ona coś zabierze, to już się mogę z tym pożegnać, tak jak musiałem się pożegnać z dwoma piszczącymi jeżykami, które dorwała i którym zaraz odgryzła nosy ..

UWAGA, zdjęcie drastyczne!!!



Strasznie wyglądają, prawda? No to rozumiecie sami, czemu tak pilnuję pora...

Biedne jeżyki, poszły do śmieci, bardzo mi ich szkoda. Mamusia obiecała, że mi jeszcze kupi, jak znajdzie takiego, co nie ma nosa. No, sam nie wiem...

Na innych zabawkach to mi zupełnie nie zależy, na przykład na takiej drewnianej kości, którą kiedyś dostałem, ale która wcale mi się nie spodobała, bo nie umiała piszczeć.



Mila natomiast ogromnie się nią zachwyciła.



Gryzie ją i  gryzie, kiedy tylko może.



Nie ma się więc co dziwić, że ta kość, choć jest naprawdę bardzo twarda, wygląda dziś tak:




Mila lubi bawić się właściwie wszystkim co jej wpadnie pod łapę.

Kiedyś nawet próbowała bawić się mamusi butem, ale mamusia nie była tym pomysłem zachwycona. Szczęście że zdążyła jej mamusia odebrać buta, zanim Milka mu odgryzła nosek, tak jak moim jeżom!



No a w ogóle to Mila lubi jeszcze psie-tulanki.

Ma ich kilka i choć to bardzo dziwne, wszystkie są jeszcze całe!

Nawet nosy mają!



A najbardziej kocha swojego królika, tego samego którego ganiała po ogródku.

Teraz też go czasem gania, ale często też idzie z nim spać...


Widzicie, ma nos!

4.11.2012

Pasterski spacerek


No i wszystko białe znikło. Nie rozumiem, w końcu to zima czy nie zima?

A dopiero co, parę dni temu, byliśmy z Milką na takim świetnym, zimowym psim spacerze.

No znaczy nie tylko psi on był, byli też i ludzie, a właściwie to Pasterze. Pasterze i psy pasterskie, czyli berneńczyki, takie jak Milka. Była też piękna biała podhalańska panna oraz dwie goldenki. 

To właśnie dzięki Pasterzom Milka jest z nami, bo szukała właśnie jakiegoś domu i Pasterze pomogli jej nas znaleźć. A nam znaleźć ją. No i super.

Przyjechało nas całkiem sporo. 

Najpierw staliśmy i się sobie przyglądaliśmy. Mnie to nawet troszkę przytkało, bo nie spodziewałem się tak licznego towarzystwa...



No a potem ruszyliśmy na ten zimowy spacer. Wszyscy razem, całkiem spora nas była paczka.

Wszyscy szli przodem...


No a ja z mamusią trochę z tyłu.


Przyznaję, że trochę przeze mnie się tak grzebaliśmy, bo musiałem po drodze obwąchać i przeanalizować  wszystkie pozostawione przez nowych kumpli zapachy.
No a trochę ich tam przecież było...

A później sobie brykaliśmy po wielkiej białej polanie, oj, było co zwiedzać ...


Ja  to się specjalnie nie wdawałem w zabawy, ale Milka i owszem, nie stroniła od kontaktów.



Wróciliśmy do domu nieźle zmęczeni ale bardzo szczęśliwi. Mamusia obiecała, że jeszcze nas nieraz zabierze na taki "pasterski" spacerek. Fajnie! Fajnie poznać tylu fajnych kumpli. Psi świat jest wspaniały!

A jak chcecie dowiedzieć się czegoś o Pasterzach, to zajrzyjcie sobie TUTAJ:

27.10.2012

Psia pogoda ?


Ehh, tydzień temu biegaliśmy z Milką po jeszcze zielonym lesie. Pięknie było, ciepło i słonecznie.














Mamusia powiedziała "kto wie, może to już ostatni taki śliczny jesienny weekend w tym roku"...

No i ja się pytam, skąd ona to wiedziała ???

Wyszedłem dziś przed dom i trochę mnie zatkało... Co to tak sypie ???


Milka za to od razu okropnie się ucieszyła ...


Nie ukrywam, że nie było jej trudno zachęcić mnie do zabawy








Ale sobie pohasaliśmy!

Fajna jest zima!

To co to właściwie jest ta psia pogoda?

Ja myślę że psia pogoda to taka, kiedy psy lubią biegać i hasać sobie na dworze i świetnie się przy tym bawić.

Czyli dla mnie chyba każda ...

21.10.2012

Kanapowce



Nie wiem czy jest taka rasa psów, ale coś mi się wydaje, że jeśli jest, to Mila jest na pewno kanapowcem!

Nie dość, że ma pełno poduszek porozrzucanych po całym domu, to jeszcze przekonała mamusię, że najlepiej jest jej spać na kanapie! Naprawdę nie wiem jak jej się to udało, ale ...


mamusia w to uwierzyła...




 No dobra, dobra, wiem że Milka ma chore łokcie i że nie powinna spać na twardej podłodze, ale czemu nie wystarczają jej poduchy poszyte przez mamusię?

Czemu musi się pakować na kanapę w salonie




a ostatnio nawet na ulubioną kanapę mamusi u niej w pokoju ?





A podczas gdy ona sobie smacznie chrapie na kanapie...




innym zostaje do spania tylko miejsce obok kanapy, na podłodze ...



Ale nie martwcie się, ja też czasem sobie koło Milki siadam, kto wie, może i spróbuję się kiedyś tam przespać?


O ile się zmieszczę ...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...