To ja, Mila :)

Aron powiedział, że mogę tu czasem coś do Was napisać. No to piszę:

Cześć, to ja, Mila :)


Tak naprawdę mam podobno na imię Baghira. Ale już nie pamiętam kto i kiedy tak do mnie mówił. Musiało to być bardzo dawno temu. Pewnie byłam mała. Niewiele z tamtych czasów pamiętam.

Pamiętam później dom pełen psów i bardzo miłą i kochaną panią, która mnie często przytulała. Chyba wtedy po raz pierwszy poczułam że ludzie są do kochania. Teraz już to wiem na pewno :)
W tamtym domu nazywano mnie Mirą i Mircią. Było tam bardzo fajnie i wesoło. Była nas cała radosna gromadka i pamiętam te dni jak najwspanialszy psi sen.

Później jechałam długo samochodem, aż dojechałam tutaj.
Tutaj już jestem na zawsze. Wiem to na pewno.

Wiem, że już znacie moją ludzką rodzinkę. Oni mówią na mnie Mila, bo córeczka mamusi też ma na imię Mircia i dwie w jednym domu to by było za dużo. Przynajmniej tak twierdzi mama. Że gdyby wołali Mira to obie byśmy biegły. No nie wiem, czy Mircia by biegła do psiego smakołyczka czy do mojej miski. Ale nie będę się kłócić. W końcu Mila też brzmi ładnie, no nie?

Aron to mój najlepszy przyjaciel. Na początku trochę się go bałam, bo on jest bardzo duży i najczęściej ma taką straaasznie poważną minę...




Przez pierwsze dni myślałam sobie, że może mnie nie lubi.

Ale teraz wiem, że to nieprawda. On ma taką poważną minę, bo myśli. Tak mi powiedział. Zastanawia się. Analizuje.

Okej, teraz rozumiem. Już same te słowa brzmią strasznie poważnie. Nic dziwnego że Arona mina tak wygląda!

Ale w gruncie rzeczy Aron jest wspaniałym kumplem.

Czasem nawet udaje mi się go rozkręcić i zachęcić do zabawy, ale najczęściej to jednak leży sobie i analizuje świat.

Ja natomiast zdecydowanie najbardziej lubię zabawę.




Bardzo lubię gryźć różne fajne rzeczy, najczęściej są to moje zabaweczki, czasem zdarzają się nie moje i wtedy wpadam w małe tarapaty, ale to naprawdę nie zdarza mi się tak często...

A prawdę mówiąc, zauważyłam że niektóre fajne przedmioty trochę z domu poznikały, na przykład skarpetki mojej mamusi, które czasem udało mi się wygrzebać gdzieś w sypialni i trochę się nimi nacieszyć, ostatnio nigdzie ich nie widzę. Chyba nie zjadłam ich wszystkich??? Hm...

Lubię jeszcze robić inne rzeczy, ale o tym opowiem Wam następnym razem. Aron obiecał, że będę tu mogła sobie pisać kiedy tylko zechcę.

No to pa!

2 komentarze:

  1. No wreszcie Milka sie dopisuje - fajowo! Trzeba w koncu wiedziec, co tak naprawde sie dzieje, z dwoch dosc przeciwnych punktow widzenia.... rhehrherh

    OdpowiedzUsuń
  2. Mila jak jeszcze napiszesz, że podgryzasz wszystkie krzewy i drzewka w ogródku "Mamusi", to Ci napiszę, że masz siostrę bliźniaczkę w Pszczynie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...