To ja, Mila.
Mamusia poprosiła mnie, żebym czasem tu coś napisała.
Miałyśmy zamknąć tego bloga, bo bez Arona nic już nie jest takie samo.
Ale z drugiej strony, jeśli będę dalej pisać, czasem ktoś tu zajrzy i przeczyta sobie dawne Aronkowe historie. Ja bardzo lubię je czytać.
Sam Aron pozwolił mi przecież kiedyś pisać na tym blogu. No więc będę tu pisać. Troszkę dla Niego, troszkę dla siebie i troszkę dla Was.
* * * * *
Życie bez Aronka jest zupełnie inne.
Pierwsze dni i tygodnie były dla mnie bardzo smutne i samotne.
Niełatwo jest być jedynym psem, w domu, w którym zawsze miało się kochanego Starszego Brata. Zawsze mogłam na nim polegać, wszystko robiliśmy razem, a nawet jeśli nic nie robiliśmy, to też wspólnie.
Dni mijały wszystkie jednakowe i samotne. Myślałam, że już zawsze tak będzie.
Aż tu nagle, pewnego majowego ranka przyjechał pociągiem ON. Mama przedstawiła mi go w trochę skomplikowany sposób, jako "rodzinnego tymczasika, który niewykluczone że zostanie całoczasikiem"...
Nie wiem, czy coś z tego rozumiecie. Ja w sumie nie do końca, ale przecież nie muszę wszystkiego zawsze rozumieć.
W każdym razie wtedy właśnie w naszym domu i życiu pojawił się BERYL.
Beryl wygląda tu strrrasznie poważnie, zresztą jest rzeczywiście ode mnie starszy, ale na ogół minkę ma całkiem wesołą.
Ja też, bo wreszcie nie czuję się tak samotna.
I nareszcie mam z kim pogadać i się pobawić.
No i zresztą całkiem go lubię.
Niezły z niego kompan.
Nawet kiedy wyleguje się w moim dołku ...
Pozwalam mu. A co tam...



Mila, ale on jest przepiękny! Co stało mu się w nogę?
OdpowiedzUsuńTo prawda, przystojniak z niego. O łapie opowiem w następnej notce. I to wcale nie jest noga hihi, tylko ręka jeśli już...
UsuńMila.
Toż to prawdziwy amant !
OdpowiedzUsuńMila, Ty się zakochaj, to mama go nie odda :)))
Jaki tam amant! Kumpel dobry i tyle :)
UsuńNie zakocham sie!
;)
Mila
Mila, cudowny ten kompan. Trzymam kciuki aby zostal z Toba. Teraz to Ty jestes Starsza Siostra. Niech sie lapcia Beryla goi bezproblemowo.
OdpowiedzUsuńWcale że nie jestem starsza, on ma chyba z osiem lat!... Ale to prawda, że muszę o niego dbać jak starsza siostra. Staram się bardzo.
UsuńMila.
Mila, ale mnie zaskoczyłaś, fajnie że będziesz kontynuowała dzieło Aronka.
OdpowiedzUsuńBeryl jest bardzo przystojny, może ma w dalszym rodowodzie doga niemieckiego?
Taką "dogową" postawę przybrał na zdjęciach. A Twoja fotka jest przeurocza. Z tym różowym jęzorkiem. :)
To chyba musialby byc z tych mniejszych dogow, bo jestem od niego sporo większa :)
UsuńMila.
Czekałam na ten post baaardzo :)
OdpowiedzUsuńO, to mi bardzo miło :)
UsuńMila
No wreszcie wiemy jak tajemniczy Beryl, o ktorym duzo slyszalam , wyglada. Bardzo sie ciesze, ze sobie wzajemnie przyadliscie do gustu. I jak lapka-raczka sie naprawi, to trzeba jakies hopsy rehabilitacyjne robic, co nie? :P
OdpowiedzUsuńCały czas się rehabilitujemy ile wlezie :)
UsuńMila.
jak to mówi Herbi - fajuszka
OdpowiedzUsuń:)
Usuń