Niedługo miną dwa miesiące, odkąd zamieszkał z nami Bohun.
Ojej, dopiero dwa miesiące?! A mnie wydaje się, że już od dawna jesteśmy razem!
Ja z Bohunem zakumplowałam się bardzo szybko.
Oczywiście tylko trochę, bo ma nieco inny charakter, no i nie jest aż takim wielkim psim filozofem (co prawda mamusia mówi, że filozofowanie przyjdzie mu z wiekiem), ale jednak jest prawdziwym, kochanym niufem o wielkim i łagodnym sercu.
No i sam... też jest wielki...
Fibcia na początku się go bała. No cóż, nie ma się co dziwić: Bohun jest od niej ze cztery razy większy!
Przez kilka pierwszych dni Fibi chowała się przed nim pod stołem i strasznie warczała, kiedy tylko próbował się do niej zbliżyć.
No a że Bohun pod stołem się nie mieści, to przez kilka pierwszych dni na przełamanie lodów praktycznie nie było szans.
Ale ten stan rzeczy bardzo szybko się zmienił...
Tylko spójrzcie co ta para razem wyrabia!
Jeśli macie wrażenie, że to Bohun maltretuje Fibcię, to bardzo się mylicie, bo jest dokładnie na odwrót!
Często siedzę sobie obok i wszystko dokładnie widzę. To ona go zaczepia (ze straszliwym Fibciowym warkotem) i wciąga do szalonej zabawy!
Tylko zobaczcie te zębiska :D Strach się bać!
No, druga strona, rzecz jasna, nie pozostaje dłużna...
I tak sobie mogą rozrabiać przez pół dnia...

Mamusia na początku trochę się obawiała o to, czy Bohun nie zrobi niechcący Fibci jakiejś krzywdy, ale trzeba przyznać, że jest bardzo ostrożny i delikatny.

Myślę, że nie tylko pierwsze lody są już przełamane. To prawdziwa przyjaźń.
Taka para jak z samowara :)










sliczna para, w rzeczy samej. jak tak sie turlaja, to za licho nie widac, gdzie koniec jednego psa i poczatek drugiego :)
OdpowiedzUsuńA kiedy sie kotłujemy we trójkę, to dopiero jest fajnie!
UsuńTo ja, Mila :)
Miluniu, ślicznie nam pokazałaś i opowiedziałaś o rozrabiakach. Na tych zdjęciach to urwisy z nich, a jako najstarsza domatorka musisz ich pilnować, żeby Fibcia, Bohunowi ząbkami nie poczochrała futra.
OdpowiedzUsuńAle mamusia o was dba, futerka wyczesane, lśniące - cudowni jesteście Wszyscy.
Głaski dla was od cioci Ani z Bezunią.
O, nie tak łatwo jest Fibcię upilnować, ale staram się jak mogę! uściski dla Bezuni!
UsuńTo ja, Mila :)
Od pół roku studiuję feng- shui.
OdpowiedzUsuńTa Wasza para przypomina yin i yang i berneńka pomiędzy, czyli stabilizacja. Jak pięknie, wszystko razem feng- shui, czyli życie kwitnie jak się należy, przecież wiosna.
Mój Miłek to może kołować się tylko z nami (ja wysiadam, jestem za wolna), bo z Drapkiem to raczej nie wychodzi.
Pozdrówki i pogłaskanki.
Yin, yang i bernenka to świetny tytuł dla którejś z kolejnych notek :) Pozdrawiamy cieplutko!
OdpowiedzUsuń