Nasz psi ogródek

Obaj bardzo lubimy przesiadywać w ogródku. A konkretnie to wylegiwać się.










A ja osobiście najbardziej lubię leżeć pod furtką. Stamtąd najlepiej widać co się dzieje i kto idzie. I można się pogapić albo poszczekać.


Ale najlepiej mi kiedy po prostu sobie leżę i dumam.




Spytacie o czym tak dumam?



O, kochani, taki pies jak ja ma naprawdę dużo spraw do przemyślenia! Nie będę Was tu zanudzał szczegółami, w każdym razie poczynając od drobiazgów typu co się kryje za nowym zapachem przy słupie na rogu ulicy i dlaczego przypomina mi on zapachy ze skwerku przy stacji, a kończąc na kwestiach zasadniczych, takich jak zbyt powolny upływ czasu pomiędzy jednym spacerem a drugim, ciągle mam nad czym się zastanawiać.


Mamusia mówi że jestem typem melacholika, ale to nieprawda, ja po prostu często rozmyślam!





Misio natomiast preferuje czynny wypoczynek, a szczególnie to lubi kopać dołki.



Mamusia i tatuś się trochę denerwują na te dołki, krzyczą na niego trochę, ale Misio mi kiedyś wyznał w zaufaniu że on i tak będzie te dołki kopał, żeby nie wiem jak bardzo rodzice się denerwowali, no bo on po prostu m u s i sobie czasem pokopać i już. Siedzi sobie siedzi spokojnie, aż nagle dochodzi go jakiś fascynujący zapach, no i on biegnie sprawdzić co to, a ten zapach okazuje się że dochodzi spod ziemi. No i on po prosu m u s i się go doszukać. Czasem wygrzebie jakąś starą kość, którą zakopał pies poprzednich właścieli naszego ogródka, a czasem nie ma tam nic, a przynajmniej niczego się nie udaje za pierwszym kopaniem znaleźć. Często na to pomaga drugie kopanie, parę dni później, no i głębiej...



No i ja to rozumiem. To jest pasja!



Mamusia chyba jednak nie rozumie tej Misiowej pasji, a najbardziej denerwuje się jak te dołki znajdują się obok jakiejś jej roślinki, czasem co prawda Misio odkłada na bok roślinkę, bo mu przeszkadza, ale to i tak nie pomaga na Mamusi humor.



No żeby utrudnić Misiowi kopanie wśród roślin, Mamusia podwyższyła ogródkowe płotki. O, takie są już wysokie:







Trochę mi było żal Mamusi, bo się namęczyła przy tej robocie, no i mówiła przy tym że ma nadzieję że przez taki wysoki płotek żadnemu czarnemu potworowi się nie uda przeskoczyć. Rzeczywiście nie widziałem żeby jakiś czarny potwór próbował go przeskoczyć.




No ale za to Misio ...






Miałem pocieszyć Mamusię że to w każdym razie nie był żaden czarny potwór, ale ... co będę na kumpla donosił ...

2 komentarze:

  1. Misiaaaaakkkk, Gamoń z Ciebie pełną gębą... a obiecałeś mi, że się będziesz zachowywał po ludzku, hi hi

    W końcu założyłam sobie konto na Blogerze i mogę zostawiać po sobie ślad, żebyś przypadkiem nie pomyślał, że jestem zła ciotka i o Tobie zapomniałam!

    pozdrowionka ślę z Rybnika, i mizianka stęsknione z Chełma :-)

    Ps. Podczytujemy Was regularnie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...