5.09.2010

Amigos

Enzo, rzeczywiście, trochę się opuściłem w pisaniu bloga!

Tak jakoś, natchnienia nie miałem, czy co...



Lato było takie fajne, leniwe, cała rodzinka w domu, wszyscy razem sobie leniuchowaliśmy, a więc to co niufki lubią najbardziej...



Lato się kończy, dzieciaki wróciły do szkoły, w domu znowu robi się cicho i pusto.

Jak to dobrze że nie jestem sam!


Powiem Wam, że życie z moim kumplem Miśkiem jest naprawdę fajne! Zrobiła się z nas niezła zgraja. Okazuje się że o wiele przyjemniej jest robić wszystko we dwóch!






Jak widzicie, nawet się już razem ganiamy i bawimy! Co prawda nie lubię takich zabaw w zbyt dużych dawkach, trochę poganiam z Miśkiem i zaraz biegnę schować się za Mamusię, a Misiek
chciałby jeszcze i jeszcze i strasznie na mnie zawsze szczeka! Ale ja jestem twardy i jak już zdecyduję że koniec zabawy to koniec!
.
Ale najbardziej to chyba lubimy się razem wylegiwać, jak to niufy ...
.







Eh, jak to dobrze mieć przyjaciela!



18.07.2010

Psie-pierki ;)

Te ostatnie upalne dni trochę się nam dały we znaki... Uff...

Dziś za to spadł porządny deszcz, i to dokładnie wtedy kiedy przechadzaliśmy się z Tatusiem i Piotrkiem po lesie. Cudownie nas zmoczyło, od razu się lepiej po lesie biegało!

No a kiedy wróciliśmy, trochę mokrzy, do domu, Mamusia postanowiła wykorzystać okazję i zrobiła nam malutką psie... znaczy prze-pierkę.

Najpierw uprała trochę Misia, znaczy futerko pod brodą mu uprała, bo powiedziała że ma strasznie brudne. Widziałem że Misiowi się kąpiel podobała, no to też się nastawiłem, a co sobie będę żałował!

No faktycznie, nie było tak źle, tylko strasznie mokro mi się pod szyją zrobiło kiedy Mamusia skończyła to psie-pranie.

Co prawda wycierała mnie ręcznikiem, ale co to za wycieranie! Od razu postanowiłem to naprawić i pobiegłem się wytarzać w takim specjalnym dołku który Misiek wykopał niedawno na trawniku... ehhh co za przyjemnosć!....


Mamusia dostała ataku śmiechu, ale potem zaczęła na mnie krzyczeć, że niby jak ja teraz wyglądam!
.
No co, naprawdę tak źle wyglądałem ???
.

.
No dobra, trochę się przykurzyłem, ale nie tak znów bardzo, nie przesadzajmy!
.
No ale ludzie często trochę inaczej widzą świat niż my, więc Mamusia postanowiła mnie znów wyprać. Hm...
.
Nie było jej łatwo mnie przekonać, o nie!...
.
W końcu użyła obroży. Poddałem się, no bo co ja biedny pies mogłem zrobić ?...


Ale chętny wcale nie byłem!...
.

.
Strasznie uparta ta moja Mamusia...
.
Prawie taka uparta jak ja!
.


A mnie do śmiechu nie było wcale, o nie ...



Nawet jak mnie znowu wycierała w ten ludzki bezsensowny ręcznik...


Potem zostałem zaprowadzony pod eskortą do domu i nie wolno mi już było wychodzić do ogródka...
.
Trochę się obraziłem...
.
Mamusia mnie próbowała przekupić kawałkiem smakołyka, ale się tak łatwo nie dałem...
.
.
No dobra, potem go zjadłem, ale nie tak od razu. Niech sobie nie myślą że pies swojego honoru nie ma.
.
Gniewałem się aż do kolacji.
.
No cóż, kolacja, wiadomo, to kolacja. Zjeść trzeba :)
.

7.07.2010

Upalne spacery

Uff, dziś trochę więcej wiatru i trochę mniej gorąca!

Chyba jednak nie przepadam za upałami. Strasznie ciężko się oddycha i ... strasznie ciężko się chodzi!...

Nie powiem żebym nie lubił letnich spacerów, nawet w upały się z nich cieszę. Ale ...

Fajnie się odpoczywa w cieniu, na leżąco ...


Choć później znów trzeba wstać ...



I znowu trochę poczłapać do przodu ...

Na szczęście znowu można sobie poleżeć ...
A nawet powąchać polne kwiatki :)


Uff...
Nareszcie w domu ...



I tak jakoś przeleżymy sobie aż do wieczornego spaceru...



6.06.2010

Psie igraszki

.
I znowu długi rodzinny weekend, ale fajnie było!
.
Dziś Tatuś obwieścił że ponieważ jesteśmy z Miśkiem bardzo grzeczni, w nagrodę dostaniemy do zabawy nowe zabaweczki.
.
Ucieszyłem się bardzo, bo już naprawdę czasem nudno mi było bez zabawek. Wiem że rodzice schowali je przed nami, żebyśmy nie mieli powodu do kłótni, no ale ileż można!
.
No i rzeczywiście dostaliśmy zabawki, każdy dostał swoją. Na wszelki wypadek kazali się nam trochę odsunąć, żebyśmy sobie ich nie podkradali, phi, też coś!
.


.
.
Miśka zabawka bardzo mu się spodobała, nie wypuszczał jej z łap przez całe popołudnie.
.
.


.
.

Moja okazała się być nie aż taka ciekawa, po prostu duża drewniana niby-kość. Ehh, gdyby tak była prawdziwa ...

.
.
.
.
Trochę się nią pobawiłem, głównie żeby nie robić Rodzicom przykrości ...
.
Ale dość szybko mi się znudziła.
.
Nie to, żeby była zupełnie beznadziejna, ot taki sobie kawałek drewna, ani to piszczy, ani nie pachnie, ani nie da się tego pożuć, ani poszarpać się z Tatusiem czy Piotrusiem ...
.
.
.
.
Widząc moją smętną minę, Piotruś pobiegł i przyniósł nie wiedzieć skąd mój ukochany sznureczek, a raczej jego nędzne, ale za to jak ślicznie pachnące, pięknie obślinione resztki ...
.
.
.
.
Ale się ucieszyłem!
.
.
.
.
To dopiero była zabawa!
,

3.06.2010

Psi apetycik

Mamusia mówi że jestem dobrze ułożonym psem, bo nawet do głowy mi nie przychodzi żebranie przy stole...

No, nie byłbym taki pewien czy n i e p r z y c h o d z i mi to do głowy, bo kiedy cała rodzina zasiada do stołu i zaczyna się objadać , to wiele rzeczy mi przychodzi do głowy, hehehe ...

No ale faktycznie, udaję że nic a nic mnie to nie obchodzi. Co najwyżej westchnę sobie głęboko i kładę się z odpowiednio zrezygnowaną miną w kuchni pod oknem...

Misiek też się tego nauczył, na początku próbował trochę rozrabiać, zaczepiał, wtykał nos na stół, próbował ich namówić żeby dali choć kawałeczek, no ale widząc że żadne metody nie skutkuja, kładzie się teraz manifestacyjnie tyłem do stołu i zasypia...





Ja tam nie zasypiam, leżę sobie cichutko i, prawdę mówiąc, staram się nie tracić nadziei że nie zjedzą wszystkiego i coś nam kapnie na koniec.

A żeby o mnie nie zapomnieli, jak tylko usłyszę że skończyli jeść, wstaję i wtykam nos Tatusiowi pod łokieć i mówię - A kuku !

A oni się zawsze z tego śmieją ...






23.05.2010

Słomiane męskie życie

Rzeczywiście, Enzo, długo jakoś nie pisałem na blogu!
.
Ehh, tak jakoś zleciało...
.
A w ostatnich dniach to wręcz nie miałem dostępu do netu, bo Mamusia wyjechała z domu na kilka dni i zabrała ze sobą notebooka. A ja, niestety nie umiem pisać na tym dużym komputerze przy którym siedzą dzieci. Nawet nie wiem jak się go włącza ...
.

No więc kilka dni temu Mamusia zabrała Martusię i gdzieś razem pojechały. Pusto trochę było w domu, ja jednak wolę kiedy rodzinka jest w komplecie. Życie w gronie męskim owszem ma swoje uroki: nikt nie tarmosi mnie ręcznikiem kiedy wracamy z deszczowego spaceru, nikt nie narzeka na ślady ubłoconych łap na podłodze, nie zbiera ciągle naszych kudłów z podłogi i nie szturcha mnie odkurzaczem akurat kiedy w najlepsze sobie drzemię na środku przedpokoju. W ogóle słomiane męskie życie jest super!
.
.
No ale z drugiej strony, nikt się też nie przejmuje tym że nie przepadam za suchą karmą.
.
Mamusia zawsze mi coś dorzuci do smaku, aż przyjemnie sobie pochrupać i nawet michę wylizać.
.
Tatuś niestety uważa że powinienem jest same te suche chrupki. Dobre sobie, niech kiedyś sam spróbuje! Nie są zupełnie niesmaczne, ale nie przepadam za nimi.
.
No i nie zjadam dużo.
.
Przynajmniej pierwszego dnia.
.
Tatuś uważa że jak zgłodnieję to zjem do końca...
.
Na drugi dzień rzeczywiście jestem już trochę bardziej głodny, więc zjadłem trochę więcej.
.
Na trzeci dzień te chrupki wydały mi się trochę smaczniejsze, więc zjadłem prawie wszystko.
.
Czwartego dnia na szczęście przyjechała Mamusia ...
.
Ehh, naprawdę fajnie kiedy wszyscy są w domu!
.
.
I znowu weekendowy spacer po łąkach. Życie jest piękne!!!
.
.











3.05.2010

Psie weekendy.

.
Dobrze wiem co to weekend :)
.
Weekendowe poranki są zupełnie inne od codziennych.
.
Na co dzień Mamusia wstaje pierwsza, schodzi na dół, krząta się tam cichutko, wiem wtedy że w ogóle nie warto się ruszać z miejsca. Śpię dalej i czekam na to aż Tatuś wstanie i wyprowadzi nas na siusiu. I wiem że zaraz sobie pójdą a przed nami długie czekanie na ich powrót.
.
Ale kiedy rano długo się nie ruszają z łóżka, to już wiem że nadszedł weekend!

.
Przychodzę wtedy do Mamusi, kładę łeb tuż koło jej twarzy i mówię nieśmiało: no, może już byście się ruszyli?
.
Mamusia ma na to swoje sposoby, nakrywa się na przykład cała kołdrą, albo odwraca na drugi bok, wtedy idę do Tatusia i próbuję się z nim dogadać. Czasem niestety muszę uzbroić się w cierpliwość i trochę jeszcze poczekać. Ale i tak jestem szczęśliwy, bo wiem że właśnie zaczął się weekend i będziemy cały dzień razem.

.
A kiedy już rodzinka wstanie, to ja tylko czekam na oznaki, że przed nami weekendowa wycieczka!
.
Uwielbiam te wycieczki!
.
Najpierw pakujemy się wszyscy do samochodu. Znaczy oni nas pakują do naszego przedziału z tyłu, a potem siadają sobie osobno, z przodu. Całe szczęście bo w tym naszym przedziale trochę ciasno, pewnie by się nie zmieścili.

.


.
My jakoś się od biedy się mieścimy, ale nie jest łatwo. Szczególnie jak Misiek się rozpycha. Energia go roznosi i czasem muszę na niego warknąć, żeby się uspokoił i przestał wiercić, ale generalnie to zaciskam jednak zęby, bo wiem że podróż nie będzie długa, a w nagrodę ...

.

Ehhh, ze wszystkich zapachów na świecie, najpiękniejszy jest zapach wolności ...
.

Nie ma to jak sobie we dwójkę pobiegać ...
Z Miśka jest nawet niezły kompan, razem biegamy jak szaleni, wynajdujemy sobie różne fajne zapaszki, no i w ogóle fajnie jest!
.
Co prawda potem nieźle jesteśmy zmachani, ale na szczęście można sobie przecież też poleżeć.


Ehhh, kocham te weekendy!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...