19.02.2016

Kochani moi...





Kochani moi, nie żegnamy się przecież tak całkiem. Wiem że będę z Wami zawsze, w Waszych sercach i wspomnieniach.

To były nasze wspólne, piękne i szczęśliwe lata.

A teraz, po drugiej stronie tęczy, będę mógł znów biegać po łąkach i lasach. Czekał tam na mnie mój dobry Przyjaciel Misio.



Teraz jesteśmy znów razem.

15.08.2015

Ja - wodołaz ...


Uff..

Ale upały ostatnio. Trochę mi za ciepło. Nie chce mi się nic robić, tylko bym spał i spał. Właściwie to zimą też dużo śpię, ale latem jakoś chyba więcej.

Mamusia postawiła w ogródku taką kolorową dużą miskę i nalała tam wody.
Podobno mamy się w niej kąpać, żeby się ochłodzić. 

Nie bardzo wiem jak to zrobić.

Tatuś próbował mnie dziś namówić do kąpieli. Powiedział żebym właził, skoro jestem wodołazem. No to wlazłem.



No ale wykąpać się jakoś nie umiałem...


Jak tu się wykąpać w misce? Nawet jeśli jest to troszkę większa miska...


Zrobiłem w końcu z niej dobry użytek i ugasiłem pragnienie...


Uff, dobrej wody nigdy za wiele ...

A nasza Milka nawet nie weszła do tej miski.
No ale wiadomo: ona nie jest wodołazem, nie to co ja :)





29.04.2015

Foto Psesja w plenerze :)

W ostatnią sobotę była piękna pogoda i mamusia postanowiła urządzić nam Foto Psesję w plenerze. Znaczy, że zdjęcia będą.

Zabrała ze sobą taki duży kocyk, ale nie pozwoliła nam się na nim położyć, tylko cały czas sama go trzymała i nim machała, albo się w niego zawijała. 

A tatuś robił nam jak zwykle zdjęcia.


 Mamusiu, czy naprawdę Ci tak zimno?

 Co tam ona chowa za tym kocem?


 Nic takiego tam nie widać ...


 No i nie mówiłem, że nic tam nie było?..


 Oho, chyba się coś mamusi w kocyku zaplątało...


A może jednak nam go rozłoży?..

 
 Ehhh..., no i znowu go nie rozłożyła!


  Czekamy, czekamy i ciągle nie ma się gdzie położyć...

Ja to się mogę i bez kocyka położyć, o tak!


No dobra, poleżymy sobie razem na trawce.  

Ależ te Foto Psesje są męczące!...

13.04.2015

Zapach wiosny ...


W ostatnią sobotę i do naszego ogródka przyszła wreszcie wiosna!

Była bardzo kolorowa...



i bardzo ładnie pachniała...


Nie mogłem się oderwać od tego zapachu...


No co, przecież nic takiego nie robię, tylko kwiatki wącham...


Naprawdę nie rozumiem, dlaczego Mamusia się śmiała i powiedziała, że prawdziwy byczek Fernando ze mnie...


Ja po prostu jestem wrażliwy na piękno i tyle :)

6.04.2015

Spacerowe znaleziska



Podobno już wiosna!

Trochę nie chciało mi się w to wierzyć, bo parę dni temu w naszym lesie było pełno śniegu.

Znaleźliśmy wtedy prawdziwe drzewko pomarańczowe, Mili bardzo się podobało, ale przyznacie że trochę dziwnie wyglądało wśród śniegu...


No ale skoro mówią, że już wiosna, to poszliśmy dziś z Milką do lasu jej poszukać!


Najpierw znaleźliśmy dużo nowych, wiosennych zapachów...




Milka, jak zwykle, trochę ze mną powąchała tu i tam, ale zaraz pobiegła na dalsze poszukiwania.


Ja tam biegać za nią nie będę.



W moim wieku to chyba nawet nie wypada...


A Milka, jak to małolata, może sobie biegać po lesie jak szalona...


Jak się już nabiegała, to znalazła sobie fajne błotko na drodze i ku wielkiej radości Mamusi klapnęła prosto w nie, żeby sobie trochę odpocząć.


Ja też znalazłem błotko, ale raczej zastanawiałem się jak je ominąć...


Na szczęście wiosnę też udało się nam znaleźć.


Była ukryta wśród tych malutkich białych kwiatuszków!


Lubię te nasze spacerowe znaleziska :)






23.02.2015

Przespałem zimę...


Dopiero co było lato, jesień, potem miała przyjść zima i...  jakoś jej nie zauważyłem...



Chyba jestem strasznym śpiochem, przespałem zimę, czy jak?

Mam nowy materacyk, w kuchni, moim ulubionym miejscu w domu. Jak już się na nim położę, to chrapię na całego...

Milka się czasem lekko dąsa, że zajmuję cały materac.



No ale ona ma przecież swoje kanapy.


Ja tam nie mam do niej pretensji, że wyleguje się na poduchach, a robi to bezustannie!



Wierzę, że dobrze się śpi na poduszce, a czy pod poduszką też?


Chyba oboje przespaliśmy tę zimę!

15.08.2014

Psie problemy z korpusami


Milka ma nową zabawę. Taka zabawa w zbieranie fantów.

Tak naprawdę to zabiera z sypialni ubrania Mamusi i je sobie przywłaszcza. Kładzie je sobie na dole w holu, albo wynosi na dwór i się cieszy.

Mamusia najpierw się denerwowała i na Milkę trochę krzyczała, ale ostatnio już tak się nie złości, bo Mila na szczęście nic jej nie niszczy, tylko czasem trochę poślini. Najbardziej lubi wynosić Mamusi piżamy, ale czasem zabierze też coś większego.

Mamusia mówi że Mila chciałaby się pewnie czasem lepiej ubrać, bo już się jej znudziło występowanie w jednej kreacji.

Ja tam nie wiem o co Milce chodzi, bo przecież jest całkiem dobrze ubrana...

Raz Mamusia nakryła Milkę ze swoją sukienką w ogródku i kazała jej tam czekać, aż pstryknie zdjęcie. 

Powiedziała że będzie miała corpus delicti, choć ja osobiście nie widziałem tam żadnego korpusa, tylko zwykły fatałaszek.


Mila minę miała nietęgą, chwilę wytrzymała przed tym  korpusem,


ale szybko uznała, że bezpieczniej będzie się oddalić ...


i wcale się jej nie dziwię!...



Eh, a ja tymczasem znowu trochę ostatnio niedomagam. Też chyba mam problem z korpusem.

Mamusia powiedziała że jak nie urok to przemarsz wojsk, ale nie bardzo to rozumiem,
bo właśnie maszerować to ostatnio wcale nie mogłem.

Coś mnie bolało mocno w tyle i ciężko mi było stawiać łapy.

Byliśmy u pana doktora i trochę mnie powyginał tu i tam, a potem dostałem chyba ze trzy ukłucia takim brzydko pachnącym szpikulcem.

Mamusia teraz co dzień też mnie kłuje.

Na szczęście to wcale nie  boli, ale Mamusia za każdym razem chwali mnie, że jestem bardzo dzielnym facetem, więc przecież nie będę zaprzeczał...


Nie martwcie się, już mogę normalnie chodzić, już mnie tam z tyłu ten korpus nie boli.

Co prawda na długim spacerze dawno nie byliśmy, ale po ogródku biegam jak zawsze.

Oczywiście wiecie pewnie, że słowo "biegać" ma różne odcienie...

22.07.2014

Oby jakoś psie-leżeć i psie-czekać...


Straszne w tym roku upały. 

Nie mogę się doczekać końca lata, Mila chyba też.

No więc całymi dniami tak sobie leżymy i czekamy kiedy to lato się skończy...

Mila wykopała sobie w ogródku taki specjalny dołek do czekania...



Mamusia była trochę niezadowolona, bo tam podobno rosły jakieś roślinki, ale kto by się przejmował roślinkami, przecież jest ich jeszcze dużo dookoła...




Mnie się nie chce kopać, za gorąco...

Zwykle kładę się tam gdzie stałem i już.



Nie śmiejcie się z tego co mam na głowie!

Wiem że trochę głupio wyglądam. Jak lampa z abażurem. Jeszcze tylko brakuje żebym świecił.

Ale to nie jest abażur. To taki przeszkadzacz. 

Mamusia mi go założyła, żeby mi przeszkadzał w drapaniu się po głowie.

No i faktycznie, przeszkadza bardzo!

Naprawdę nie wiem czemu się nie mogę drapać, skoro mnie swędzi. 

Co to komu szkodzi?

Ten przeszkadzacz przeszkadza mi też w innych rzeczach: w jedzeniu i piciu, w chodzeniu po domu, wchodzeniu na schody i trafianiu w otwarte drzwi.

Bardzo skuteczny on jest, muszę przyznać.

Ehh, co za pieskie życie...


Ale, w gruncie rzeczy, nie przeszkadza mi wygodnie leżeć.

I czekać na ten koniec lata ...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...