Jak to ze psem było, czyli moja psia historia

No właśnie, to może na początku się przedstawię.


Mam trzy lata i jestem nowofundlandem. Mama Ania nazywa mnie też często niufkiem, wiec też możecie tak o mnie mówić. To właśnie ja.







Dlaczego się tu znalazłem, to właściwie dokładnie nie wiem.


Jak przez mgłę pamiętam mój pierwszy dom, pana i panią, potem pojawiło się małe ludzkie stworzonko, bardzo śmieszne i skrzeczące, pani była ciągle nim zajęta i przemęczona. Bardzo chciałem się z nim zaprzyjaźnić, ja przecież ze wszystkimi chciałbym się przyjaźnić, ale jakoś chyba nic z tego nie wyszło. Do dziś kiedy widzę na ulicy wózek z malutkim ludzkim szczeniaczkiem, bardzo się nim interesuję. U nas w domu takich nie mamy.




Moi państwo zawieźli mnie w takie miejsce, gdzie było dużo innych psów. Nawet nie było mi tam najgorzej, miałem ze sobą swoją kanapę i michę, towarzystwo było wesołe i dużo się tam działo. Ale bardzo tęskniłem za moimi ludźmi. Bo ja chyba mam w sobie coś z człowieka. Tak w każdym razie mawia mama Ania. No i chyba ma trochę racji.




Pewnego dnia przyjechał po mnie mój pan, bardzo się ucieszyłem że wrócę do domu i do pani. Ale on przywiózł mnie właśnie tutaj. To właśnie tutaj jest mój prawdziwy dom.









Tak wyglądałem pierwszego dnia. No co, trochę byłem speszony. Zresztą myślę że oni też.



Tak się sobie trochę przyglądaliśmy, dawałem się głaskać, no bo dlaczego by nie, w końcu to uwielbiam... Okazało się że oni też :)
.





No to teraz przedstawię moją rodzinkę. Jest mama Ania, jest tatuś Andrzej, czyli pan, zwany też Samcem Alfa, no w końcu niech tam, musiałem się z tym pogodzić, jak mu tak zależy. W końcu mam tak dobre serce, że nie będę się upierał. Niech sobie będzie tym Samcem Alfa. Fajny z niego gość jest, nawet czasem pozwalam mu się położyć na moim materacu. Gościnny jestem, a co. Ja co prawda im do łożka nie włażę, wystarczy jak sobie czasem posiedzę na ludzkiej kanapie. No ale jak chce, niech sobie czasem poleży.


No i jeszcze mam ludzkie rodzeństwo. Piotrek najwięcej się ze mną kumpluje i bawi, już od pierwszego dnia. Fajny z niego starszy brat, nawet całkiem już duży jest. Jasiek też jest duży, a może nawet i większy, ale na początku wcale się mną nie zajmował. Nawet myślałem że może nie lubi psów i że mnie nigdy nie polubi. Ale polubił! Razem wychodzimy na spacery, cały dzień czekam kiedy wreszcie wróci do domu, zaraz pędzimy się trochę rozruszać. Dziewczynka Marta nie chodzi ze mną na spacery, podobno jest za mała, no to ja poczekam. Niech sobie podrośnie.
Ale bawić się ze mną umie fajnie. Też ją bardzo kocham. Tak jak i wszystkich.
Nawet te wrzeszczące kolorowe ptaszyska, które mieszkają w naszym domu.


Fajna jest ta moja rodzinka. Jestem już z nimi ponad rok. I wiem że zostanę tu na zawsze.

2 komentarze:

  1. Witaj Aroniuszu ,
    ja wiedziałam że to będzie dobry i troskliwy dom . Ale nawet w najśmielszych marzeniach nie sądziłam że będziesz miał mamusię , tatusia i rodzeństwo :)
    Cieszę się niezmiernie z Twojego szczęścia i Ty także się ciesz bo kiedyś obiecywali że gdybyś psocił to odstawią Cię do mnie ( ale żartowali tylko )
    To napisałam ja - ciocianka

    OdpowiedzUsuń
  2. uuuu... to Ty brachu masz szczęście do raju trafiłeś :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...