I z czego tu się cieszyć ...


No ja tam nie wiem, Wy się tak wszyscy cieszycie, jakby to nie wiem co fajnego było, taki drugi pies w domu...
.
Tak to sobie byłem sam, oczko w głowie mamusi i tatusia, Aronek to, Aronek tamto, wszystkie głaski świata moje, wszystkie smakołyki moje, miejsce pod drzwiami do kuchni moje...

A teraz nie dość że go wszędzie pełno tego Misia, bo biega jak szalony (od kiedy to kurczę blade niufy biegaja???), to jeszcze zabiera mi połowę wszystkiego! Pierwszy układa się wieczorem w sypialni, pierwszy zajmuje mi miejsce przy kuchni, no po prostu skandal! Czasem, jak zdążę to oczywiście wypraszam go ponurym mruknięciem, i on faktycznie sie zmywa. Ale tylko na 15 sekund. Taki namolny jakiś, no.

No widzę, widzę, starają się Ci moi, głaszczą mnie często, mówią do mnie ładnie, mamusia mi tłumaczyła że to dla mojego dobra ten mały do nas przyjechał. Żebym się nie smucił kiedy ich nie ma w domu, żebym miał się z kim bawić patykami, i w ogóle żeby mi było lepiej.

Hmmm, a czy ja się kiedyś skarżyłem ???

No doooobra, przyznaję że może narzekam trochę na wyrost. Może jakoś to będzie ?...

Dziś na przykład bryknął do mnie na spacerze, pewnie chciał się pobawić, i nawet przez moment się zawahałem: a może by.. ? Ale jakoś nie byłem pewien, to chyba za szybko na takie poufałości...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...