Na początku mały strasznie szybko biegał, spieszył się gdzieś czy co?
Strasznie ciągnął prowadzącego go Tatusia.
Ostatnio nauczył się chodzić jak człowiek, znaczy ten... jak pies, normalnie, no i tak sobie razem idziemy przed siebie...

czasem stajemy sobie coś razem powąchać...

albo się na coś pogapić...

W sumie nie mogę narzekać, spacer w parach jest całkiem fajny.
A żebyście zobaczyli miny tych wszystkich psów które mnie zawsze obszczekiwały zza płotów! Teraz to już nie wychylą nosa!
Zresztą miny ludzi są nie lepsze ... Musimy naprawdę nieźle razem wyglądać!
A co jeszcze nam nieźle wychodzi? Wylegiwanie się!
Najpierw sobie tak polegiwaliśmy w oddali ...

Czasem się zdarzyło że trochę bliżej siebie, ale jednak zdystansowani ...

Ostatnio ten dystans się jakby zmniejsza ...

I chyba dobrze, conie?
gratulacje z okazji zmniejszającego się dystansu.
OdpowiedzUsuńsam widzisz jak dobrze idzie!
OdpowiedzUsuńtylko czekac, az on polozy sznupe Tobie na udzie, albo Ty jemu;-)))
a jak sie tak razem spaceruje, to czujesz jaka to moc: rzadzicie:)
Aron, a Wy czasem tez gubicie sierc? bo moja Pani sie zastanawiala nad tym(zawsze narzeka, ze musi tyle odkurzac przeze mnie)
pozdrowiam Was:-)