Jakoś nam idzie.

Jak dotąd, najlepiej idą nam wspólne spacery.

Na początku mały strasznie szybko biegał, spieszył się gdzieś czy co?

Strasznie ciągnął prowadzącego go Tatusia.

Ostatnio nauczył się chodzić jak człowiek, znaczy ten... jak pies, normalnie, no i tak sobie razem idziemy przed siebie...






czasem stajemy sobie coś razem powąchać...




albo się na coś pogapić...




W sumie nie mogę narzekać, spacer w parach jest całkiem fajny.

A żebyście zobaczyli miny tych wszystkich psów które mnie zawsze obszczekiwały zza płotów! Teraz to już nie wychylą nosa!

Zresztą miny ludzi są nie lepsze ... Musimy naprawdę nieźle razem wyglądać!


A co jeszcze nam nieźle wychodzi? Wylegiwanie się!

Najpierw sobie tak polegiwaliśmy w oddali ...





Czasem się zdarzyło że trochę bliżej siebie, ale jednak zdystansowani ...




Ostatnio ten dystans się jakby zmniejsza ...


I chyba dobrze, conie?

2 komentarze:

  1. gratulacje z okazji zmniejszającego się dystansu.

    OdpowiedzUsuń
  2. sam widzisz jak dobrze idzie!
    tylko czekac, az on polozy sznupe Tobie na udzie, albo Ty jemu;-)))
    a jak sie tak razem spaceruje, to czujesz jaka to moc: rzadzicie:)
    Aron, a Wy czasem tez gubicie sierc? bo moja Pani sie zastanawiala nad tym(zawsze narzeka, ze musi tyle odkurzac przeze mnie)

    pozdrowiam Was:-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...