Bardzo pracowity był ten ostatni weekend, znaczy mamusia i tatuś dużo w ogródku pracowali...
Ale ja też się jakoś tak zaraz poczułem strasznie zmęczony ...
Cudownie się tak po robocie wypoczywa ...
Zwłaszcza że dostaliśmy z Milą wspaniałą wielką kość do obgryzienia...
Milka ją napoczęła, a ja ją sobie dokończyłem.
Uff, naprawdę miałem po czym wypoczywać, wyobrażacie sobie ile roboty jest z taką ogromną kością?!
Za to Mila nie usiedzi nawet na chwilę, ciągle biega po ogrodzie tu i tam.
Taka wiercipięta z niej jest.
A jak już nawet usiądzie, to nie może wytrzymać nawet chwilki spokojnie.
Czy widzicie żebym się wiercił albo kręcił?
No właśnie, nie! Bo ja jestem raczej takim psem s t a c j o n a r n y m ...









Bardzo psyjemny post:) Psytulam:)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie stacjonarne pieski :)
OdpowiedzUsuńA pracowity jesteś zupełnie jak ciocia ;). Jak Ty wytrzymujesz z taką wiercipiętą Milką ?
Czy to się chociaż da pospać troszkę jak ona się tak kręci i kręci ?
Aron:-)) bo to jest tak, ze jak sie juz znajdzie wygodna pozycje, to po co ja zmieniac;-))
OdpowiedzUsuńa ten lezak taki pusty, jakis koc i mogloby byc tam wygodnie..
pozdrawiam Was, Enzo:-)