23.02.2015

Przespałem zimę...


Dopiero co było lato, jesień, potem miała przyjść zima i...  jakoś jej nie zauważyłem...



Chyba jestem strasznym śpiochem, przespałem zimę, czy jak?

Mam nowy materacyk, w kuchni, moim ulubionym miejscu w domu. Jak już się na nim położę, to chrapię na całego...

Milka się czasem lekko dąsa, że zajmuję cały materac.



No ale ona ma przecież swoje kanapy.


Ja tam nie mam do niej pretensji, że wyleguje się na poduchach, a robi to bezustannie!



Wierzę, że dobrze się śpi na poduszce, a czy pod poduszką też?


Chyba oboje przespaliśmy tę zimę!

15.08.2014

Psie problemy z korpusami


Milka ma nową zabawę. Taka zabawa w zbieranie fantów.

Tak naprawdę to zabiera z sypialni ubrania Mamusi i je sobie przywłaszcza. Kładzie je sobie na dole w holu, albo wynosi na dwór i się cieszy.

Mamusia najpierw się denerwowała i na Milkę trochę krzyczała, ale ostatnio już tak się nie złości, bo Mila na szczęście nic jej nie niszczy, tylko czasem trochę poślini. Najbardziej lubi wynosić Mamusi piżamy, ale czasem zabierze też coś większego.

Mamusia mówi że Mila chciałaby się pewnie czasem lepiej ubrać, bo już się jej znudziło występowanie w jednej kreacji.

Ja tam nie wiem o co Milce chodzi, bo przecież jest całkiem dobrze ubrana...

Raz Mamusia nakryła Milkę ze swoją sukienką w ogródku i kazała jej tam czekać, aż pstryknie zdjęcie. 

Powiedziała że będzie miała corpus delicti, choć ja osobiście nie widziałem tam żadnego korpusa, tylko zwykły fatałaszek.


Mila minę miała nietęgą, chwilę wytrzymała przed tym  korpusem,


ale szybko uznała, że bezpieczniej będzie się oddalić ...


i wcale się jej nie dziwię!...



Eh, a ja tymczasem znowu trochę ostatnio niedomagam. Też chyba mam problem z korpusem.

Mamusia powiedziała że jak nie urok to przemarsz wojsk, ale nie bardzo to rozumiem,
bo właśnie maszerować to ostatnio wcale nie mogłem.

Coś mnie bolało mocno w tyle i ciężko mi było stawiać łapy.

Byliśmy u pana doktora i trochę mnie powyginał tu i tam, a potem dostałem chyba ze trzy ukłucia takim brzydko pachnącym szpikulcem.

Mamusia teraz co dzień też mnie kłuje.

Na szczęście to wcale nie  boli, ale Mamusia za każdym razem chwali mnie, że jestem bardzo dzielnym facetem, więc przecież nie będę zaprzeczał...


Nie martwcie się, już mogę normalnie chodzić, już mnie tam z tyłu ten korpus nie boli.

Co prawda na długim spacerze dawno nie byliśmy, ale po ogródku biegam jak zawsze.

Oczywiście wiecie pewnie, że słowo "biegać" ma różne odcienie...

22.07.2014

Oby jakoś psie-leżeć i psie-czekać...


Straszne w tym roku upały. 

Nie mogę się doczekać końca lata, Mila chyba też.

No więc całymi dniami tak sobie leżymy i czekamy kiedy to lato się skończy...

Mila wykopała sobie w ogródku taki specjalny dołek do czekania...



Mamusia była trochę niezadowolona, bo tam podobno rosły jakieś roślinki, ale kto by się przejmował roślinkami, przecież jest ich jeszcze dużo dookoła...




Mnie się nie chce kopać, za gorąco...

Zwykle kładę się tam gdzie stałem i już.



Nie śmiejcie się z tego co mam na głowie!

Wiem że trochę głupio wyglądam. Jak lampa z abażurem. Jeszcze tylko brakuje żebym świecił.

Ale to nie jest abażur. To taki przeszkadzacz. 

Mamusia mi go założyła, żeby mi przeszkadzał w drapaniu się po głowie.

No i faktycznie, przeszkadza bardzo!

Naprawdę nie wiem czemu się nie mogę drapać, skoro mnie swędzi. 

Co to komu szkodzi?

Ten przeszkadzacz przeszkadza mi też w innych rzeczach: w jedzeniu i piciu, w chodzeniu po domu, wchodzeniu na schody i trafianiu w otwarte drzwi.

Bardzo skuteczny on jest, muszę przyznać.

Ehh, co za pieskie życie...


Ale, w gruncie rzeczy, nie przeszkadza mi wygodnie leżeć.

I czekać na ten koniec lata ...

8.12.2013

Zimowe spacerowanie



No i przyszła wreszcie moja ukochana zima!..

Dziś pojechaliśmy do lasu. Było tam trochę śniegu.

Niedużo, ale od razu wszystko inaczej zaczęło pachnieć.

Więc sobie chodziłem i wąchałem wszystko po kolei.


A Milka biegała tu i tam jak szalona ...





No ale czasem razem ze mną zachwycała się zimowymi zapachami...


I nawet usiadła ze mną na chwilkę żeby odsapnąć.


A potem poszliśmy dalej w las...


i pod górę ...


O matko, czy naprawdę tam musimy wchodzić ? - spytałem


No pewnie! A najlepiej wbiec!!! - krzyknęła Milka


Wbiec i zbiec!


Hopsa, hopsa, wbiec i zbiec!


A jak już się wbiegnie na samą górę...


To się zbiega zaraz na sam dół, a potem
co sił w łapkach
wbiega ...


szybciej i szybciej ...


z powrotem na szczyt ...


już prawie prawie ...


i już jestem znów na górze!


- Eee tam, to ja dziękuję uprzejmie za takie bieganie... - powiedziałem sobie


i poszedłem znowu wąchać zimowe ślady...


6.12.2013

Taka sobie PSIE-rwa

No przyznaję się, trochę milczałem. Można by to nazwać taką małą PSIE-rwą ...
Ale już się poprawiam.

Co u nas słychać? Ano fajnie wszystko, szczególnie od kiedy Mila nie musi chodzić w sukience.
Bo chodziła, o w takiej:


To był właściwie taki niby fartuszek, czy coś. No nie znam się za bardzo...

 Milka go w każdym razie nie lubiła, ale nie było rady. Mamusia jej porządnie zawiązywała te tasiemki na górze i nie dało rady rozwiązać.

Nawet wynaleziona przez Milę metoda "na krzaczora" nic nie dała. Krzaki najwyżej trochę porozrywały materiał, ale tasiemki jak były zawiązane tak zostawały.

Mamusia potem zawsze trochę na Milkę pokrzyczała, ale ona się i tak nie dała do tej metody zrazić.

Ja to, na przykład, dobrze rozumiem. No ale wiadomo, ludzie inaczej na wszystko patrzą...

Jak widać, Milka wykorzystała też sytuację i czas spędzała głównie na kanapie:


Ale trochę też czasu leżeliśmy sobie razem w ogródku:


Mamusia kazała Milce brać przykład ze mnie, czyli zachowywać się spokojnie, nie biegać, nie szaleć i nie szczekać bez sensu.

No i ona naprawdę próbowała się czasem tego trzymać, no... znaczy... przynajmniej wtedy kiedy mamusia była blisko...

No ale na szczęście to wszystko nie trwało tak długo.

Oto fotki z naszej niedawnej wyprawy do lasu.

To znaczy mnie możecie bez problemu zobaczyć, o :


Ale Milki się właściwie zobaczyć nie da, no ale przynajmniej widać że tam była, bo mamusi aparat nie nadążał za jej biegami po lesie:


Widać trochę, co nie?

No i to by było tak z grubsza co u nas ostatnio.

A dziś to już chyba zima przyszła. Nareszcie!

19.09.2013

Psy-godne znajomości :)

Hej, tu Mila :)

Ostatnio na spacerze spotkaliśmy fajnego kolegę, Benka. Też cały czarny, jak Aron, ale mniejszy od niego i trochę taki jakiś... łysawy...


Po krótkim zapoznaniu, próbowaliśmy się razem pobawić





Ale trochę mi się nie chciało brykać bez Aronka


A Benek chyba trochę się go bał i bardzo na niego warczał.


Miałam nadzieję, że się jednak polubią i będziemy mogli się pobawić razem, ale nic z tego nie wyszło.

No doprawdy nie rozumiem, jak się można bać Aronka ???

Tak to jest z tymi psy-godnymi znajomościami, czasem się nie udają...

8.09.2013

Milki roczek


Mamusia mówi, że Milce właśnie stuknął roczek w naszym domu.

Roczek? Ojej, sam nie wiem czy to dużo czy mało!

A tak szczerze mówiąc, czasem myślę że była tu zawsze.

Całkiem fajna z niej kumpelka.

Często sobie razem polegujemy


Ale najczęściej Mila wyleguje się na kanapie:


zupełnie jak jakaś śpiąca królewna


tak:


i tak:


albo tak:



Jest trochę zwariowana, i choć ma już dwa lata, ciąglę zachowuje się jak szalejący szczeniak. Wszyscy za nią przepadają, nie ukrywam, że i ja też :)

A mamusi to już nawet wchodzi na głowę



Ale, jak widać, wcale to mamusi nie przeszkadza



No i do tego potrafi robić słodkie minki. Nikt się jej wtedy już nie oprze!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...