17.02.2010

Psi-kusy

.
O rety, co to się w naszym domu ostatnio wyprawia!
.
Drodzy moi rodzice, jeśli chodziło wam o to, żeby się wasz kochany Aronek sam w domu nie nudził, no to muszę powiedzieć, że udało się wam znakomicie!
.
Naprawdę, nie sposób się z tym małym nudzić!
.
Pierwszego dnia kiedy zostaliśmy sami, Misiek (zwanym niekiedy przez Mamusię Małym Czortem), biegał najpierw po całym domu jak oszalały, próbował otworzyć drzwi do garażu, ale mu się nie udało, otworzył sobie za to drzwi do salonu, oraz do pokoju babci, gdzie zrzucił z okna dwie doniczki. (Dzielna mamusia mówi że przynajmniej zrobiło się trochę wolnego miejsca na parapecie), po czym wskoczył do kuchni, ponad zaporami ustawionymi w drzwiach i gdzie oczywiście nie wolno nam wchodzić.
.
Porwał dwie naszykowane dla Jasia kanapki i zjadł je razem z papierkiem.
.
Nawet miły z niego gość, zapytał mnie czy chcę jedną, ale wolałem pozostać neutralny, więc grzecznie odmówiłem.
.
Później próbował też grzebać w koszu na śmieci, ale powiedziałem mu żeby sie nie fatygował, bo rodzice juz dawno nie wyrzucają tam niczego ciekawego, od kiedy zauważyli ze mnie tam też ciągnie. Tatuś zresztą zrobił wczoraj takie specjalne zamknięcie do tej szafki, tak że już sobie tam nie zajrzymy ...
.
Dziś też było wesoło.
Misiek postanowił kontynuować eksplorację kuchni, i kiedy zauważył że do kosza już zajrzeć nie można, a lodówka jest mocno zamknięta, zabrał się za szafkę, w której Mamusia trzyma kasze, mąki, makarony i inne mało jadalne rzeczy.
.
Słyszałem jak rodzice zastanawiali się wczoraj czy jakoś ją można zablokować przed Miśkiem, ale wtedy Mamusia powiedziała ze przecież surowe kasze i makarony nie będą go ciągnąć. No to widać że Miska jeszcze nie zna! Wywalił wszystko z dolnych półek, przytargał trochę rzeczy do przedpokoju. Pootwierał wszystko i spróbował. Nie wiem czy mu coś zasmakowało, w każdym razie widok był niezły…
.
.

.
Ja starałem się trzymać od tego z daleka, żeby potem nie było na mnie …
.

.
.
Kiedy Piotrek wrócił do domu obaj udawaliśmy że sobie grzecznie śpimy, a ten bałagan nie ma z nami nic wspólnego...

14.02.2010

I z czego tu się cieszyć ...


No ja tam nie wiem, Wy się tak wszyscy cieszycie, jakby to nie wiem co fajnego było, taki drugi pies w domu...
.
Tak to sobie byłem sam, oczko w głowie mamusi i tatusia, Aronek to, Aronek tamto, wszystkie głaski świata moje, wszystkie smakołyki moje, miejsce pod drzwiami do kuchni moje...

A teraz nie dość że go wszędzie pełno tego Misia, bo biega jak szalony (od kiedy to kurczę blade niufy biegaja???), to jeszcze zabiera mi połowę wszystkiego! Pierwszy układa się wieczorem w sypialni, pierwszy zajmuje mi miejsce przy kuchni, no po prostu skandal! Czasem, jak zdążę to oczywiście wypraszam go ponurym mruknięciem, i on faktycznie sie zmywa. Ale tylko na 15 sekund. Taki namolny jakiś, no.

No widzę, widzę, starają się Ci moi, głaszczą mnie często, mówią do mnie ładnie, mamusia mi tłumaczyła że to dla mojego dobra ten mały do nas przyjechał. Żebym się nie smucił kiedy ich nie ma w domu, żebym miał się z kim bawić patykami, i w ogóle żeby mi było lepiej.

Hmmm, a czy ja się kiedyś skarżyłem ???

No doooobra, przyznaję że może narzekam trochę na wyrost. Może jakoś to będzie ?...

Dziś na przykład bryknął do mnie na spacerze, pewnie chciał się pobawić, i nawet przez moment się zawahałem: a może by.. ? Ale jakoś nie byłem pewien, to chyba za szybko na takie poufałości...




10.02.2010

O, psia kość ...

No to już wiem co to była za niespodzianka ...

Wyszliśmy sobie dziś z Tatusiem na spacer, aż tu nagle podchodzi do nas mały czarny kudłacz,
o taki:



Przywitaliśmy się jak dwa kumple, powąchaliśmy się tu i tam ...




Połaziliśmy trochę razem po skwerku, a potem się nagle okazało, że on wraca w tę samą stronę co my...

No i tak krok za krokiem, wrócił z nami do domu i został!!!



Nawet i fajny jest ten kumpel. Na imię ma Dragon. Można też mówić do niego Misiak.

Jak na niufka to strasznie jest ruchliwy i wszędzie go pełno. I aż nie chce mi się wierzyć że jest ode mnie o rok starszy, bo wygląda jak mój młodszy brat.

Biega za wszystkimi, zagląda w każdy kącik, a nawet do mojej prywatnej michy ...

No ja nie wiem co to właściwie ma znaczyć.
.
Że od dziś jest nas kilerów dwóch?
.
Mamusia co prawda mówiła coś wczoraj o końcu mojego jedynactwa,
hmm... ale żeby to aż tak na poważnie było ???
.
Mamusia mówi żebym nie wpadał w psią depresję, bo na pewno się niedługo pokochamy...
Hmmmm........
.
Chyba będę musiał się z tym problemem przespać ...
.
.




7.02.2010

Zima trzyma

I ja osobiście bardzo się z tego cieszę :)



Ehh, jakie to szczęście że nie mieszkamy w tropikach :)
.
Widać po minie, że jestem szczęśliwym psem, prawda ?
.
.
Co prawda, ostatnio trochę podejrzliwie przyglądam się rodzince, chodzą i po kątach coś tam poszeptują, coś kombinują na boku ale nie chcą mi nic powiedzieć...
.
Hmm... jakaś rozróba się szykuje, czy co...
.
Nic to, pożyjemy, zobaczymy, ja jestem pies cierpliwy, doczekam sie,
w końcu będą się musieli wygadać!
.


30.01.2010

Pies kanapowy

Czasem sobie tak myślę, że trochę jestem człowiekiem.

Zresztą słyszałem kiedyś, że mamusia mnie o to podejrzewa.

Mówi że jestem do nich bardzo podobny. Do nich, do mojej ludzkiej rodziny. Taki sam charakter.

No i jak im się przyjrzeć z bliska, to rzeczywiście jest w tym trochę racji.

Wieczory spędzamy podobnie. Ja się wyleguję przed telewizorem, oni siedzą niedaleko na kanapie.

Czasem sobie siadam tak jak oni.


Trochę mi co prawda niewygodnie, ale zauważyłem że oni się z tego cieszą, więc czasem tak sobie lubię z nimi posiedzieć. Mama zawsze pyta, czy podać mi kawki, ale myślę że to tylko taki żart, bo jeszcze nigdy mi tej kawki nie podała.


Za długo się na tej kanapie nie da wysiedzieć ...



...no chyba że uda mi się wtrynić do kogoś na pieszczochy, wtedy to zupełnie co innego!


17.01.2010

Łebska rozmowa.

Mówić tak jak ludzie nie umiem.
.
Mamusia bardzo tego żałuje. Tatuś jej tłumaczy, że przecież kiedy im chcę powiedzieć coś ważnego, to szczekam.
.
A poza tym umiem wyrażać swoje uczucia przy pomocy ogona, uszu, oraz różnych min które do nich stroję.
.
To wszystko prawda. Ale mam jeszcze jeden niezawodny sposób. Mój wielki, czarny, kudłaty, psi łeb.
.
Wtryniam go tam, gdzie tylko mogę. I patrzę. Tylko patrzę. Ale za to jak!
.
Na mamusię, kiedy za długo siedzi przy laptopie...
.

.
Albo przy tych swoich błyszczących zabaweczkach ...
.


.
Na tatusia, kiedy patrzy wieczorem w telewizor, choć już przecież dawno nadeszłą moja spacerowa godzina...
.
.
Można by to nazwać wściubianiem nosa ...
.
.
Ale tak naprawdę liczy się spojrzenie...
.
.
A jak za długo śpią w sobotę, to wtedy moja głowa położona na ramieniu mamusi potrafi ważyć tyle co cały ja. Staram się jak mogę. I to działa!
.


To takie moje łebskie rozmowy z ludzmi ...



9.01.2010

Ja jestem pies na zimę :)

Nie rozumiem, mamusiu, dlaczego nie lubisz zimy?...

Jest przecież wspaniale!

Cały świat wygląda o wiele ładniej...




Wszystko pachnie o wiele ciekawiej, co z tego że trochę głębiej trzeba szukać...


Ze śniegiem lepiej smakują nawet patyczki ...



W lesie można spotkać dziwnych facetów ...


Uwielbiam włazić pod zaśnieżone drzewa ...

Albo klapnąć sobie i ochłodzić portki...

Albo całkiem się rozłożyć i zakopać w śniegu ...




No dobra, tutaj tatuś mi trochę pomógł, bo akurat odśnieżał, a ja się rozłożyłem tuż obok...


Ale czyż ten śnieg nie jest rozkoszny ?...

Tylko szkoda, że zima jest tak rzadko, co nie? ...

1.01.2010

Do psiego roku :)

Drodzy moi, jakie życzenia może Wam złożyć w Nowym Roku taki pies ja ?

Otóż są takie życzenia: chciałbym Wam wszystkim życzyć więcej miłości i życzliwości na co dzień.

Ja osobiście kocham cały świat i chciałbym zarazić Was choć troszkę tą miłością.

Kochajcie się i kochajcie nas!

Bo my Was kochamy bezwarunkowo. Calkiem i na zawsze.




Czego Wam życzy Wasz Aronek.



PS.
Specjalne noworoczne psie uściski ślę dla trzech dziewczynek z Kaszub :)

29.12.2009

Śpiewać każdy może...

No właśnie. A mama Ania nazywa to wyciem ...

Nie rozumiem czemu jej się nie podoba że sobie ostatnio podśpiewuję pod nosem.

Tatuś powiedział mamusi że pewnie się zakochałem. No właśnie. Tatuś lepiej mnie rozumie.

Spotkałem kilka dni temu taką piękną rudą sunię i nie mogę przestać o niej myśleć...





Trochę mi smutno, że ta piękność nie wraca, czy zapomniała już o mnie?...

Już od samego rana proszę co dzień mamusię żeby mnie wypuściła do ogródka, staję przy furtce i czekam ...



No a że czekam i czekam, trochę mi się nudzi, no to sobie śpiewam, różne takie psie przyśpiewki...


Głos mam przecież ładny, głęboki, basowy ...

Ale żeby zaraz wycie ???....

7.12.2009

Moja psia filozofia

.
To wcale nieprawda, że jestem leniuchem. Ot, taki mam po prostu charakter, że nie lubię robić rzeczy niepotrzebnych: wstawać, przychodzić na rozkaz, siadać, kłaść się, i tak dalej…
Nie wiedzieć czemu ludzie lubią wymyślać takie różne głupoty.
A ja przecież najbardziej lubię sobie poleżeć w spokoju.
.
Nieprawdą jest też, że nie rozumiem komend. Jak to, ja nie rozumiem?! Ja przecież wszystko rozumiem! Wystarczy tylko stanąć przy mnie z kawałkiem smakowicie pachnącego kąska w ręce, i zaraz widać, że nie ma dla mnie komendy nie do wykonania! Proszę bardzo, i siadam, i wstaję, i kładę się, i jedną łapką i drugą się potrafię przywitać, jak tylko sobie zażyczycie, a nawet umiem pobawić się z Tatusiem w „siedź i czekaj”!... No i co, komend nie rozumiem ???
.
Ale, tak na ogół, to staram się przeczekać...
.
Mama Ania mówi: "Aron chodź", a ja sobie właśnie leżę wygodnie na lewym boku. No i po cóż miałbym wstawać?..
.
Patrzę na nią spode łba i tak sobie myślę: "eee..., a może jej przejdzie?.."
.
No i czasem faktycznie przechodzi, choć niestety rzadko. Ale jak się uprze i naprawdę widzę że jej zależy, no to w końcu się ruszam, liczę jeszcze na wszelki wypadek do trzydziestu, no ale co zrobić, no dooooobra, już idę...



Tatuś bardzo chciałby żebym był dobrze ułożonym psem. No i żebym wykonywał te wszystkie komendy od razu, posłusznie i bez wahania. Czasem jeszcze próbuje mnie do tego przekonać.
Ale mamusia mnie dobrze rozumie i wie, że moja psia dusza po prostu nie lubi takiego wojskowego drygu. Ja jestem pies poeta i marzyciel. Po prostu psi filozof...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...